Dla Polski oddał rosyjski paszport. Przeszedł do historii. I jako Polak wprost ogłasza
W 1992 roku opuścił Moskwę i przybył do Polski, a następnie zrzekł się rosyjskiego paszportu, by reprezentować nasz kraj. Teraz wprost dumnie nazywa się Polakiem. Mowa o Michale Krasnekowie, szachiście, który zapisał się w polskich kronikach tej dyscypliny sportu. A teraz w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onetem" opowiedział swoją niezwykle ciekawą historię.

Z wykształcenia jest matematykiem, a swój ścisły umysł wykorzystywał i wciąż wykorzystuje podczas rywalizacji na szachownicy. Urodzony w Moskwie Michał Krasenkow swoje pierwsze sukcesy osiągał jeszcze na terenie ówczesnego Związku Radzieckiego.
Po jego rozpadzie otoczony przytłaczającą postkomunistyczną rzeczywistością, postanowił jednak wyjechać za granicę. W poszukiwaniu nowego miejsca do życia pomógł mu fart, a może raczej uśmiech losu.
Jak to się stało, że Michał Krasenkow trafił akurat do Polski? O tym sam zainteresowany opowiedział w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onetem".
- Właściwie to przypadkiem. Rozpadł się Związek Radziecki, sytuacja w kraju była bardzo niewesoła, więc szukałem miejsca do emigracji. Mogłem wylądować w wielu krajach. Podczas wyboru nowego domu, dostałem zaproszenie do polskiej ligi, a szef mojego klubu Stilonu Gorzów Wielkopolski, gdy dowiedział się o moich rozważaniach, zaproponował mi przeprowadzkę do Polski i obiecał pomoc - przyznał 62-latek.
Michał Krasenkow zrzekł się rosyjskiego paszportu. "Polska jest moją ojczyzną"
Od 1996 roku Michał Krasenkow reprezentuje Polskę. Jest między innymi dwukrotnym mistrzem naszego kraju, a także po dziś dzień jedynym Polakiem, który znalazł się w najlepszej "10" rankingu FIDE, dzięki czemu już zapisał się w historii.
We wspomnianym wywiadzie utytułowany szachista przyznał, że droga do występów pod biało-czerwonymi barwami była długa i żmudna. Po drodze musiał między innymi oddać rosyjski paszport. Ale od samego początku chciał walczyć o chlubę dla Polski.
- Wtedy przepisy Polskiego Związku Szachowego były na tyle rygorystyczne, że nie mogłem zmienić (federacji - przyp. red.) bez polskiego obywatelstwa. A z kolei, by to dostać, musiałem zrzec się rosyjskiego. Zrzekłem się, ale papierologia zajęła sporo czasu i dlatego to wszystko tyle trwało - wyjawił Michał Krasenkow.
Z perspektywy czasu i głównego bohatera tej historii, trud był jednak warty swojej ceny.
W rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onetem" 62-latek został także zapytany wprost o to, czy czuje się dzisiaj Polakiem, czy też Rosjaninem.
Zaczął pan od trudnego pytania. Czuję się Polakiem, bo Polska jest moją ojczyzną, a Polacy to moi rodacy












