Reklama

Reklama

  • 1 .SSC Napoli (15 pkt.)
  • 2 .Inter Mediolan (13 pkt.)
  • 3 .AC Milan (13 pkt.)
  • 4 .AS Roma (12 pkt.)
  • 5 .Atalanta Bergamo (10 pkt.)
  • 6 .ACF Fiorentina (9 pkt.)
  • 7 .Lazio Rzym (8 pkt.)
  • 8 .Bologna FC 1909 (8 pkt.)

Kłótliwy, ale dobry?

Jaka jest prawda o Romie prowadzonej przez Paulo Fonsekę? Które głosy z Rzymu są mocniejsze – te chwalące za pracę taktyczną, czy te krytykujące za błędy na tym polu w starciu derbowym z Lazio? Na ile konflikt z Edinem Dżeko to wyjątek, a na ile reguła w gorącym stylu zarządzania grupą? O portugalskich trenerach przecież teraz dużo i głośno.

Jak udowodnił niedawno Szymon Rojek - Portugalczycy zaczynają rządzić piłkarskim światem. A może już nim rządzą. "Z kagankiem piłkarskiej oświaty ruszali w drogę szkoleniowcy włoscy, holenderscy. Teraz największym wzięciem - zasłużenie - cieszą się trenerzy z Portugalii. W ruszającej w lutym fazie pucharowej Ligi Mistrzów i Ligi Europy nikt nie ma tylu trenerów, ile ten niewielki kraj na krańcu Europy" - napisał niespełna miesiąc temu mój kolega z redakcji Polsatu Sport, znakomity znawca wszystkiego co z zachodu Iberii.

Fenomen Europy

W szczęśliwej siódemce są Sergio Conceicao (Porto), Luis Castro (Szachtar), Pedro Martins (Olympiacos), Jose Mourinho (Tottenham), Jorge Jesus (Benfica), Carlos Carvalhal (Braga) i Paulo Fonseca z Romy. A przecież temat szkoły portugalskiej piłki interesuje nas tym bardziej, że nowy selekcjoner naszej reprezentacji to także przedstawiciel myśli szkoleniowej z kraju podróżników, z ojczyzny Cristiano Ronaldo.

Reklama

"W czym tkwi fenomen portugalskich trenerów?" - zastanawiał się niedawno Szymon Rojek. - "Na pewno w bogatej historii. Pierwszy raz specjalizację "Trener piłki nożnej" studenci wychowania fizycznego w Lizbonie mogli wybrać już w 1975 roku. (...) Dziś składa się ona z kursów na czterech kolejnych poziomach: od podstawowego do profesjonalnego. Piłkarskie władze dbają o jego dostępność. Wpisowe na pierwszy poziom to raptem około dwóch tysięcy złotych. Uczęszczać na kursy można w aż jedenastu placówkach w niewielkiej przecież Portugalii. A znamy przecież dużo większe kraje, w których jest tylko jeden ośrodek, do którego muszą dostać się chętnie na pracę w trenerce... Na każdym etapie przyszli szkoleniowcy nie tylko chłoną teorię, ale mają obowiązek zdobywania umiejętności praktycznych: choćby na stażach" - opisał znawca futbolu z Portugalii.

O co chodzi w Romie?

We Włoszech właśnie głośno jest o jednym z "produktów tej szkoły", Fonsece. Bez wielkiej kariery piłkarskiej w wieku 32 lat rozpoczął przygodę trenerską. Najpierw od drużyn młodzieżowych, szybko dostając szansę w pierwszej lidze. W 2012 roku został szkoleniowcem Pacos de Ferreira. Stamtąd kariera już przyspieszyła - Porto, ponownie Pacos, Braga, Szachtar i wreszcie Roma. Zaczął od 5. miejsca w zeszłym sezonie, a w tym na razie Giallorossi są na trzecim miejscu. Biorąc pod uwagę potencjał kadrowy i finansowy jest to wyśmienita lokata. Roma ma sześć punktów straty do Milanu i tylko cztery do drugiego Interu.

Ale i tak posada Fonseki jest poważnie zagrożona - bunt piłkarzy w ośrodku treningowym i konflikt z Dżeko mogły zakończyć jego przygodę w stolicy. Zresztą takie ryzyko nadal widnieje, bowiem Roma przegrała derby stolicy i odpadła ze Spezią z Pucharu Włoch. Właśnie w tym drugim meczu Fonseca chciał dokonać... szóstej zmiany w zespole (pięć było dopuszczalnych) i zdenerwował bośniackiego napastnika swojej drużyny. Zrobiło się kabaretowo i tragicznie zarazem.

Dwa kolejne ligowe zwycięstwa chyba na moment uratowały Portugalczyka. Zobaczymy, jak wypadnie jego drużyna w pierwszym ważnym starciu lutego, spotkaniu z Juventusem już w najbliższej kolejce Serie A. Później będą jeszcze mecze przeciw "jego" Sportingowi Bradze oraz Milanowi.

Gimnastyk taktyczny

A przecież do tej pory Fonseca uchodził za trenera elastycznego w taktyce, tyleż przywiązanego do ulubionego ustawienia 1-4-2-3-1, ileż umiejącego modyfikować ten system. U trenera Romy de facto gra się na trzech obrońców z tyłu, a dwaj skrajni piłkarze mają wymieniać się i ustawiać na zmianę niżej lub wysoko. Z czasem więc Włosi zaczęli zapisywać ten system jako 1-3-4-2-1. I tak też trzeba chyba rozumieć grę jego drużyny, piłkę tyleż ofensywną (trzeci atak ligowy), co często ryzykowną, co już skończyło się kilkoma wysokimi porażkami (Roma ma dopiero 13. defensywę!).

Warto śledzić więc Romę i Fonsekę, bowiem są oni nie tylko przykładem znakomitej pracy szkoleniowców z Iberii, ale także dowodem wszystkich trudności i pułapek, jakie czasem niesie brak porozumienia między szkoleniowcem, a jego drużyną.

Marcin Lepa, Polsat Sport

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje