Reklama

Reklama

GKS Tychy jest w lekkim kryzysie

Jeśli GKS Tychy marzy o czymś więcej niż tylko gra w I lidze, musi takie mecze wygrywać. Podopieczni Artura Derbina nie potrafili jednak pokonać ambitnego beniaminka z Częstochowy

W pierwszej połowie meczu ze Skrą tyszanie stworzyli kilka świetnych okazji, ale znakomicie w bramce gości spisywał się kojarzony z Częstochową od wielu lat (wcześniej przez osiem sezonów był golkiperem Rakowa) doświadczony Mateusz Kos. 34-latek przez cały mecz bronił wręcz fantastycznie, wielokrotnie uratował gości przed utratą gola. Konrad Jałocha też był w wysokiej formie więc bramek w ogóle nie zobaczyliśmy. 

Skra Częstochowa z bezbłędnym bramkarzem

W drugiej połowie tyszanie przycisnęli, ale nie mieli szczęścia. Nadal rewelacyjnie bronił Mateusz Kos a kiedy wydawało się, że wreszcie zostanie pokonany, pomógł mu słupek. W Skrze widać dobrą pracę trenera bramkarzy - Andrzeja Bledzewskiego. 

Reklama

Z kolei tyszanie są w lekkim kryzysie; po bardzo dobrym początku sezonu, w ostatnich trzech meczach zdobyli ledwo dwa punkty. Ze Skrą nie grali w  polu źle, ale brakło im najważniejszego: skuteczności. 

GKS Tychy - Skra Częstochowa 0-0

GKS: Jałocha - Mańka Ż (31. Połap), Nedić, Wołkowicz - Biel (77. Jaroch), Paprzycki (67. Steblecki Ż), Żytek, Grzeszczyk, J.Piątek Ż, Kozina (77. Janiak) - Malec

Skra: Kos - Napora, Krzyżak, Mesjasz, Brusiło -  Wojtyra Ż (73. Sajdak), Lukoszek (61. Niedbała), Szymański Ż, Kwietniewski, Stromecki (73. Mas) - Nocoń (90. Bronisławski)

sędziował: Wajda (Żywiec); widzów: 1648

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne