Reklama

Reklama

Polska - Holandia 1-2. Kosecki: Brzęczek zrealizował postawione przed nim cele

- Wiem, że dzisiaj każdy wie lepiej, każdy jest selekcjonerem i każdy czuje się Lewandowskim. Panowie, wyjdźcie na boisko i postrzelajcie przy stu ludziach, nie przy stu tysiącach, wystarczy przy stu. Albo na podwórku, kiedy wasza dziewczyna patrzy. Zobaczycie, jakie macie drewniane nogi - zaproponował Roman Kosecki w programie "Prawda Futbolu".

Najnowszy odcinek audycji "Pawda Futbolu" w całości poświęcony jest spotkaniu Polska - Holandia w Lidze Narodów. Czy po porażce 1-2 są powody do niepokoju? Gospodarz programu, Roman Kołtoń, próbował odpowiedzieć na to pytanie w asyście Romana Koseckiego. 

Reklama

- Dla mnie cele, jakie postawiono przed Jerzym Brzęczkiem, zostały zrealizowane - oznajmił Kosecki. - Facet awansował do mistrzostw Europy, utrzymał zespół w dywizji A Ligi Narodów, pokazał też w kadrze paru młodych zawodników. Nie ma euforii, ale nie ma katastrofy, nie ma wstydu. Zimę spędzę uspokojony.

Redaktor Kołtoń zwrócił uwagę na brak wypracowanego stylu i kłopoty z organizacją gry. Takie zarzuty pod adresem drużyny narodowej i sztabu szkoleniowego wracają jak bumerang od wielu miesięcy.

- Trzeba jeszcze trochę pocierpieć i selekcjonerowi uwierzyć - ustosunkował się do tego "Kosa". - Wiem, że dzisiaj każdy wie lepiej, każdy jest selekcjonerem i każdy czuje się Lewandowskim. Panowie, wyjdźcie na boisko i postrzelajcie przy stu ludziach, nie przy stu tysiącach, wystarczy przy stu. Albo na podwórku, kiedy wasza dziewczyna patrzy. Zobaczycie, jakie macie drewniane nogi. Nie jest to łatwy kawałek chleba.

Wśród poruszanych wątków nie mogło zabraknąć rzekomego konfliktu między selekcjonerem a Robertem Lewandowskim. Temperaturę dyskusji na ten temat podgrzał fragment meczu z Holandią. Telewizyjne kamery uchwyciły moment, w którym - jak się wydaje - kapitan polskiego zespołu pogardliwie reaguje na podpowiedzi trenera zza linii bocznej.

- Sam grałem w piłkę i różne rzeczy sobie tam pod nosem mówiłem - stwierdził były snajper reprezentacji Polski. - Czasem krzyczałem do podpowiadaczy z boku "zamknij się!" albo "siedź cicho!". Duża adrenalina, rozumiem to. Uważam, że zawodnik ma prawo w różny sposób reagować. Tyle że zawsze musi zasuwać na boisku. "Lewy" tym razem nie zasuwał nie wiadomo jak. Ale przez te 45 minut starał się coś pokazać...

Kliknij, by obejrzeć cały materiał na kanale Prawda Futbolu

UKi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje