Reklama

Reklama

Grzegorz Gac: Formuła 1 wraca do domu

Po trzech wyścigach z rzędu i tygodniu przerwy Formuła 1 wraca do domu, czyli do miejsca, gdzie 70 lat temu odbył się pierwszy wyścig Grand Prix o randze mistrzostw świata. Tor Silverstone aż 53 razy w swojej historii był areną zmagań najszybszych kierowców świata, a w tym roku powita ich dwukrotnie. Będzie to domowy wyścig dla większości zespołów, które w pobliżu mają swoje siedziby - pisze ekspert Interii Grzegorz Gac.

Grand Prix Wielkiej Brytanii będzie czwartą rundą tegorocznego sezonu Formuły 1. Statystyki mówią, że tor sprzyja kierowcom Mercedesa, który w erze hybrydowej nie wygrał na angielskiej ziemi tylko raz. Mający obecnie 18 zakrętów i 5,891 kilometra długości tor zajmuje szczególne miejsce w historii Formuły 1. Właśnie tutaj odbył się 13 maja 1950 roku pierwszy wyścig, a na trybunach - oprócz kibiców - pojawiła się panująca do dziś (!) królowa Wielkiej Brytanii Elżbieta II - tak, to nie pomyłka! (objęła tron dwa lata później), a także Jerzy VI, ówczesny król.

Reklama

Tor Silverstone powstał w 1947 roku poprzez adaptację byłego lotniska wojskiego RAF. Obok Grand Prix Włoch, brytyjska runda jako jedyna odbywała się w każdym sezonie, nie zawsze jednak na Silverstone, który kiedyś zmieniał się w kalendarzu z torami Aintree oraz Brands Hatch. Jednak od 1986 roku, Grand Prix Wielkiej Brytanii na stałe gości na Silverstone, który szczyci się dumnym mianem "The Home of British Motor Racing", jak można przeczytać na głównej bramie wjazdowej na tor.

Niewiele jednak brakowało, aby stało się inaczej. W 2009 roku tor Donington Park podpisał 17-letni kontrakt na organizację wyścigów F1. Właściciel obiektu nie wywiązał się jednak z obietnicy modernizacji toru, ani nie wniósł wymaganej opłaty komercyjnej, a nowy kontrakt przypadł Silverstone. Co ciekawe, podobna sytuacja miała miejsce w wyścigach motocyklowych, gdzie obiekt miał stracić miejsce w kalendarzu na rzecz Circuit of Wales, który ostatecznie nie powstał.

Robert Kubica ma różne wspomnienia ze swoich startów na Silverstone. W pięciu wyścigach Polak dwukrotnie nie dojechał do mety, ale w sezonie 2007 był o krok od podium. Zajął bardzo dobre czwarte miejsce, nieznacznie tylko przegrywając z Lewisem Hamiltonem. W ten weekend Kubicy zabraknie w Silverstone, za to będziemy trzymać kciuki za jego udany debiut w serii DTM na torze Spa Francorchamps.

Dowiedz się więcej na temat: Sergio Perez | racing point

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje