Jessica Pegula wyeliminowana w Montrealu. Wystarczyły zaledwie 72 minuty
Jessica Pegula była w ostatnich dwóch latach prawdziwą "królową Kanady". W 2023 roku wygrała WTA 1000 w Montrealu, rok temu powtórzyła ten sukces w Toronto. A teraz wróciła do Quebecu by skompletować hat-tricka, ale zarazem zdecydowała się na dość ryzykowne połączenie singla z deblem. Pewnie z myślą o tym, że znów uda się osiągnąć coś wielkiego. W parze z Madison Keys, triumfatorką tegorocznego Australian Open, przeżyły jednak srogi zawód. Już w pierwszej rundzie ograł je duet: Markéta Vondroušová/Peyton Stearns.

W maju i czerwcu Jessica Pegula walczyła z Coco Gauff o to, która z nich zajmie miejsce za plecami Aryny Sabalenki. Słabła pozycja Igi Świątek, Polce nie udało się obronić ponad czterech tysięcy punktów wywalczonych w sezonie 2024 na kortach ziemnych. Starsza z Amerykanek miała lepszą sytuację w walce o miano światowej dwójki, ale Gauff na mączce spisała się niemal tak, jak Iga w najlepszym swoim okresie: doszła do finałów w Madrycie i Rzymie, wygrała Roland Garros.
Dziś Pegula bardziej musi się martwić o to, by utrzymać pozycję w czołowej czwórce WTA. A nie będzie łatwo. Rok temu w sierpniu wygrała turniej w Toronto, w Cincinnati i US Open była w finałach. To niemal trzy tysiące punktów, ich obrona wydaje się obecnie czymś nierealnym.
Choć z drugiej strony właśnie w Kanadzie, pod nieobecność Aryny Sabalenki, Amerykanka może spróbować sięgnąć po triumf. To jej "teren" - wygrała tu dwa lata temu, wygrała i rok temu. Teraz zaś zdecydowała się na wariant, który ostatnio w jej wykonaniu był rzadkością - połączenia singla i debla.
I to nie wypaliło.
WTA 1000 w Montrealu. Rywalizacja deblowa już bez Jessiki Peguli i Madison Keys. Wystarczyły 72 minuty
Pegula w Kanadzie też już świętowała sukces w deblu - wygrała WTA 1000 w Toronto w 2022 roku, wspólnie z Coco Gauff. Coś w ich współpracy wypaliło się jednak po nieudanych igrzyskach olimpijskich w Paryżu, przegrały wtedy w drugiej rundzie z Czeszkami. Obie zaczęły traktować grę podwójną po macoszemu, postawiły bardziej na zmagania singlowe. Zwłaszcza w turniejach Wielkiego Szlema, bo w tych mniejszych obie się jeszcze raz po raz zgłaszają. I spróbowały też tego w Montrealu, ale nie razem.

Pegula zdecydowała się na grę z Madison Keys - rywalkami świetnych Amerykanek był duet Markéta Vondroušová/Peyton Stearns. Zwłaszcza dla Czeszki była to w pewnym sensie nowość - z uwagi na sporo kłopotów zdrowotnych decydowała się na to rzadko, jedyne wygrane mecze w tym sezonie w deblu świętowała w Abu Zabi.
Czeszka z Amerykanką prowadziły już 3:1, ich gra się jednak załamała. Gładko przegrały pięć kolejnych gemów, zarazem i całą partię 3:6.
Spotkanie miało bardzo dziwny przebieg, bo nagle role się odwróciły. Po pierwszej serii serwisowej w drugim secie było już 4:0 dla Vondroušovej i Stearns, a skończyło się na 6:2. Mecz był szybki, akcje krótkie.
Decydował więc trzeci set, grany do 10 punktów. Keys i Pegula prowadziły w nim 3-2, przegrały jednak pięć kolejnych akcji. To było kluczowe. 5-10 oznaczało, że żegnają się z rywalizacją.
Gwiazdy tenisa mogą więc skupić się na singlu. W piątek Pegula zagra z Anastasiją Sevastovą, a Keys - z mającą 12 zwycięstw z rzędu Caty McNally.









![Pewne zwycięstwo Włochów w Lidze Narodów. Nie stracili seta [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N23FWVSGV3PDQ-C401.webp)



![Pewne zwycięstwo Amerykanów w Lidze Narodów. Rywale bezradni [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N22BOBNDWFG1P-C401.webp)