Wstrząs w 13. minucie. Później doszło do zwrotu. Wicemistrz Polski w grze o Ligę Konferencji
Raków Częstochowa udał się na Słowację, aby przypieczętować awans do 3. rundy eliminacji Ligi Konferencji. Wicemistrzowie Polski mieli trzybramkową zaliczkę z pierwszego spotkania, ale w Żilinie stracili gola już w 13. minucie. Gospodarze byli stroną przeważającą, ale później doszło do zwrotu akcji. Tym samym Raków zrobił pierwszy z trzech kroków, aby zrealizować swój cel i awansować do fazy ligowej europejskich rozgrywek.

Raków Częstochowa przed tygodniem pokonał MSK Żilina 3:0. Wynik wskazuje, że to było lekkie, łatwe i przyjemne zwycięstwo. W rzeczywistości częstochowianie mieli trudną przeprawę z wicemistrzem Słowacji i do przerwy mogli przegrywać nawet 0:2. Podopieczni Marka Papszuna w drugiej połowie wykorzystali błędy przeciwników, a także to, że goście od 63. minuty grali w dziesiątkę.
Trzybramkowa zaliczka sprawiła, że Raków jechał na Słowację pewny swego. - Żylina w Częstochowie pokazała się, zwłaszcza do przerwy, z bardzo dobrej strony. To nie był dla nas łatwy mecz. W drugiej połowie wypracowaliśmy solidną zaliczkę, dzięki czemu jesteśmy w lepszej sytuacji od rywali. Oczywiście, ta zaliczka jeszcze nie przesądza kwestii awansu i tu, w Żylinie, musimy zagrać jak najlepiej, z pełną koncentracją, by potwierdzić nasze aspiracje - mówił przed meczem trener Papszun. Raków chciał awansować, ale też zmazać plamę z ligowego meczu z Wisłą Płock. W niedzielę częstochowianie przegrali na własnym stadionie z beniaminkiem PKO BP Ekstraklasy 1:2.
Żilina rzuciła się do ataku. Raków z problemami
Gospodarze bardzo dobrze weszli mecz i kilka razy zameldowali się pod bramką częstochowian. W 13. minucie udało im się dopiąć swego. Zoran Arsenić źle wybił piłkę, która wpadła pod nogi Davida Durisa. Napastnik Żiliny bez zastanowienia oddał strzał i Kacper Trelowski musiał skapitulować.
Piłkarze Żiliny nie chcieli poprzestać na jednym golu, ale w 37. minucie na tablicy wyników mieliśmy remis 1:1. Tak naprawdę nic nie wskazywało na to, że Raków wyrówna stan meczu. Patryk Makuch wykorzystał błąd słowackiego bramkarza i skierował futbolówkę do pustej bramki.
Zwrot akcji w Żilinie. Raków wypunktował rywala
Raków od początku drugiej połowy starał się dłużej utrzymywać przy piłce, aby spokojnie konstruować swoje akcje. To okazało się być dobrym planem. W 52. minucie gości na prowadzenie wyprowadził Jonatan Braut Brunes. Strzał oddał Karol Struski, ale piłkę po jego odbił Lubomir Belko. Norweg zachował się bardzo przytomnie, dopadł do futbolówki i pokonał słowackiego bramkarza. Bardzo aktywny w drugiej połowie był Lamine Diaby-Fadiga, który w 72. minucie dopiął swego. Francuz wymienił doskonale podania z Leonardo Rochą i stanął oko w oko z bramkarzem Żiliny, który miał niewiele do powiedzenia przy jego strzale. Goście nie forsowali już tempa i spokojnie chcieli dograć mecz do końcowego gwizdka sędziego. Tak też się stało. Raków wygrał 6:1 w dwumeczu i już może szykować się do kolejnych bojów na europejskiej arenie.
Raków w 3. rundzie zagra z Maccabi Hajfa. Zespół z Izraela wyeliminował w 2. rundzie białoruskie Torpiedo Żodzino. W pierwszym meczu było 1:1, ale w rewanżu drużyna z Izraela triumfowała 3:0. Mecze zaplanowano na 7 i 14 sierpnia. Pierwszy mecz odbędzie się w Częstochowie, a rewanż na Węgrzech. Maccabi w europejskich rozgrywkach występuje na neutralnym terenie ze względu na sytuację polityczną w swoim kraju.













