Reklama

Reklama

​System nie gra, ale...

W ciągu ostatnich pięciu lat we Włoszech nastąpiła olbrzymia zmiana pod względem stosowanych ustawień boiskowych - ciężko mówić o rewolucji, ale jednak w Europie w żadnym innym kraju nie stosuje się tak często taktyki z trzema środkowymi obrońcami, która poniekąd wpłynęła także na bardziej ofensywny styl gry włoskich drużyn. W Polsce panuje odwrotny trend.

Hitem ostatniej kolejki włoskiej Serie A było spotkanie Juventusu z Romą. Mistrzowie Italii pewnie wygrali z rzymianami, choć wynik może być nieco mylący. Stara Dama oddała trzy strzały w meczu, dwa celne, a zwyciężyła 2:0 po golach Cristiano Ronaldo i samobójczym trafieniu Rogera Ibaneza. Rywale grali znacznie bardziej odważnie, aż 14 razy próbowali zaskoczyć Wojciecha Szczęsnego, a w światło bramki oddali trzy strzały.

Reklama

Oba zespoły w tym sezonie stosują zazwyczaj ustawienie z trójką defensorów z tyłu. W sobotę Andrea Pirlo akurat zmienił ten system, ale i tak przy bocznych Danilo i Alexie Sandro któryś z nich rozpoczyna akcję wyżej i w ofensywie zostawia za sobą trójkę kolegów. Roma natomiast to właśnie jeden z tych zespołów, które grają z Gianluką Mancinim, Ibanezem i Marashem Kumbullą z tyłu.

Ale w Italii w tym sezonie w aż 51,3% przypadków drużyny stosują taką taktykę (dane za sobotnią "La Gazzettą dello Sport" - przyp. M.L.). Jeszcze w sezonie 2016/17 najpopularniejszym ustawieniem było 1-4-3-3 (257 razy). Dziś korzysta się z niego śladowo (41). Jeszcze pięć lat temu czwórką z tyłu grano w 74,5% meczów, dziś do tylko 48,7%. Tendencja jest widoczna.

Zarazem w Europie nie jest to już takie oczywiste. Z 16 drużyn, które awansowały do fazy pucharowej Ligi Mistrzów tylko pięć stosuję grę z "trójką" z tyłu. Ale jedynie Lipsk i Atletico Madryt to drużyny spoza Półwyspu Apenińskiego - pozostałe to Atalanta Bergamo, Lazio i Juventus właśnie.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

W Polsce hitem ostatniej kolejki było starcie Legii Warszawa z Rakowem Częstochowa. I właśnie Raków to de facto jedyna drużyna w kraju nad Wisłą, która regularnie gra z trzema obrońcami przed bramkarzem. Próbują tego także Górnik Zabrze i Stal Mielec, ale tylko u trenera Marka Papszuna jest to system obowiązujący od zawsze w Częstochowie.

Tym niemniej w sobotę Legia Czesława Michniewicza zaskoczyła rywala między innymi... zmianą ustawienia i wyjściem z ofensywnymi wahadłowymi. Z tyłu zagrali Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska i Mateusz Hołownia, a po bokach Paweł Wszołek i Filip Mladenović. Efekt? Legia wygrała 2:0. Trener Michniewicz swego czasu korzystał z takiego ustawienia także w młodzieżówce, a jako fan włoskiej piłki zdaje się szykować to także teraz w Legii na dłużej. Przynajmniej jako opcjonalne zestawienie.

Tymczasem w Italii to standard. W ostatniej kolejce oprócz Romy zagrały tak: Crotone, Lazio, Cagliari, Udinese, Verona, Fiorentina, Inter, Atalanta, Torino i Genoa - 11 z 20 ekip. Od razu ma to przełożenie także na ofensywne nastawienie włoskich drużyn - Serie A jest aktualnie 12. ligą w Europie pod względem średniej goli na mecz (2,8), a wśród pięciu najmocniejszych lig zajmuje miejsce drugie, tylko za niemiecką Bundesligą (3,08). W tyle znalazły się zarówno Francja (2,74), Anglia (2,7), jak i Hiszpania (2,67).

Niby system nie gra, ale pewna prawidłowość istnieje, a ustawienie 1-3-5-2 na pewno daje większe możliwości ofensywne i większą elastyczność. Przynajmniej na razie jest modne we Włoszech.

Marcin Lepa, Polsat Sport


Dowiedz się więcej na temat: Marcin Lepa | Alexie Sandro | michniewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje