Sebastian Świderski: Odwdzięczę się Pawłowi

- To był piękny gest, w tak ciężkim momencie dla mnie. Potwierdziło to, że Paweł jest wspaniałym kolegą, na pewno mu się jakoś odwdzięczę i osobiście podziękuję - tak Sebastian Świderski ocenił postawę Pawła Zagumnego, który podczas wręczenia medali ME pojawił się w koszulce kontuzjowanego reprezentanta Polski.

W specjalnym wywiadzie dla Radia TokSport Świderski powiedział, że nie będzie mógł uczestniczyć w oficjalnym powitaniu polskich siatkarzy na Okęciu. "Nie będę obecny, ponieważ w tym samym czasie mam rezonans magnetyczny, który potwierdzi, na jakim jestem etapie leczenia" - powiedział siatkarz. "Po badaniach zamierzam jednak udać się do Warszawy i zameldować na Placu Defilad, gdzie odbędzie się cała feta".

Reklama

Zawodnik Lube Banca Macerata zaznaczył, że inaczej niż zwykle przeżywał mecze Polaków na ME w Turcji. "Emocje zawsze są, kiedy oglądam mecz w telewizji. To zupełnie inna sytuacja niż kiedy jestem na boisku czy choćby na trybunach, bo wtedy można krzyknąć i jakoś pomóc drużynie. Cieszę się jednak, że te emocje były pozytywne, wszystkie spotkania wygraliśmy, a w obecnych czasach kryzysu jest to jakieś światełko w tunelu. Mimo trudności pokazaliśmy, że można grać i osiągać sukcesy".

Świderski ma nadzieję, że uprawiana przez niego dyscyplina już wkrótce będzie najważniejszą dla wszystkich Polaków. Mają w tym pomóc kolejne sukcesy reprezentacji. "Stworzyła się fajna grupa ludzi, ludzi młodych, którzy rozpoczynają dopiero reprezentacyjną karierę, a także ludzi starszych, bardziej doświadczonych i ogranych. Przed nami mistrzostwa świata, gdzie też powalczymy i mam nadzieję, że siatkówka stanie się sportem nr 1 w Polsce. Już teraz na mecze przychodzą pełne rodziny, a my dostarczamy wielkich emocji".

Gest Pawła Zagumnego to kolejne potwierdzenie znakomitej atmosfery w polskiej kadrze. Przed trzema laty, gdy Polacy sięgali po wicemistrzostwo świata, na ceremonii wręczenia medali pojawili się w koszulkach zmarłego Arkadiusza Gołasia. "Ponownie mogliśmy się przekonać, że ci ludzie wiedzą o co walczą i pamiętają o tych, których brakuje" - powiedział Świderski. "Sukces końcowy można bowiem osiągnąć tylko grupą ludzi, a nie indywidualnościami, bo one nie wygrywają. Mieliśmy okazję się o tym przekonać, chociażby po Włochach, Serbach czy Rosjanach. Nazwiska to jedno, a to, co się dzieje na boisku to drugie. Przez taki gest łatwiej mi będzie wrócić do reprezentacji, bo mam dodatkowy bodziec, by ciężej trenować".

Świderski unika porównania trenera Daniela Castellaniego z jego poprzednikiem Raulem Lozano. "Trener Castellani jest zupełnie innym trenerem, bardziej spokojnie podchodzącym do obowiązków. W tym roku znalazł nić porozumienia z wszystkimi zawodnikami. Na pewno kluczowy był fakt, że już trzy lata pracował w Polsce, poznał naszą mentalność, poznał zawodników i wiedział, jak się zachowują. Jest to trener, który na pieniądze patrzy na samym końcu, dla niego najważniejsza jest grupa i atmosfera wokół niej, na tym bazował od samego początku" - uważa Świderski.

Mistrzostwo Europy to historyczny sukces dla polskiej siatkówki. Zdaniem Świderskiego, nikt nie będzie pamiętał przestoju, jaki Polacy mieli w trzecim secie finałowego spotkania z Francją. "Mam nadzieję, że dla wielu zawodników był to początek wielkiej kariery światowej. Zdarzają się słabsze momenty, jak w trzecim secie meczu z Francją, ale patrzmy na efekt końcowy, bo ten jest wspaniały".

Wielu obserwatorów żałuje, że będąca na fali reprezentacja Polski nie miała okazji spotkać się z Rosją. "Nie graliśmy z Rosją, ale nie oznacza to, że sukces końcowy jest mniejszy" - przekonywał Świderski. "Francja z nimi zagrała i pokazała, że można wygrać. Nam z kolei grało się dobrze z Francją. To, że Rosjanie nie zdołali awansować do finału, to wyłącznie ich problem. Jeżeli byliby faktycznie na tyle dobrzy, to zagraliby w finale. Podejrzewam, że wszyscy w Rosji znów będą mówili o straconym roku dla ich reprezentacji".

Przyjmujący reprezentacji Polski czeka na powrót do kadry, lecz najpierw czeka go niezwykle uciążliwa rehabilitacja. Świderski jest jednak optymistą. "Wierzę, że będzie dobrze. Od kilku dni odrzuciłem już jedną kulę. Bólu jako takiego nie ma, ale na pewno ważne będzie dzisiejsze badanie. Jeśli będzie ok, to zaczynamy ciężką i żmudną rehabilitację. Wiem, że będzie to bardzo trudne i bolesne" - zakończył Świderski.

Czytaj także:

Droga Orłów do złotego medalu

Daniel Castellani: Twórca sukcesu

Gruszka MVP! Zagumny najlepszym rozgrywającym!

Castellani: Jeszcze jestem w chmurach

Siatkarze: Nerwy ze stali na wagę złota

Tureckie złoto lepsze od japońskiego srebra

Dowiedz się więcej na temat: gestykulacja | Castellani | sport | Sebastian Świderski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje