Reklama

Reklama

Lider Unii popadł w stagnację?

W minionym sezonie Piotr Pawlicki zawiódł na całej linii. Przede wszystkim rozczarował on Fogo Unię Leszno, znacząco przyczyniając się do słabego wyniku mistrza Polski. Oprócz tego znów odjechał on sezon bez sukcesu w zmaganiach indywidualnych. Czy to początek większego marazmu u żużlowca? - Obawiam się, że wpadł on w stagnację. A jeśli z niej nie wyjdzie, to znów osiągnie słaby rezultat – powiedział nam Jan Krzystyniak.

Fogo Unia Leszno skończyła miniony sezon dużo poniżej oczekiwań. Wydawało się, że mistrz Polski znów powalczy o złoto, a tymczasem drużyna nie zdobyła żadnego medalu. Taki rezultat wynikał ze słabej postawy większości zawodników, gdyż prawie wszyscy pojechali poniżej oczekiwań.

Piotr Pawlicki szczególnie rozczarował

Zdecydowanie najbardziej zawiódł Piotr Pawlicki. W ostatnich trzech sezonach jeździł on ze skutecznością dwóch punktów na bieg, lecz tym razem jego średnia wyniosła zaledwie 1,67 punktu na wyścig. Z takim liderem Unia nie mogła liczyć na wiele.

- Często wynik drużyny zależy od jednego zawodnika. W Unii jest to Pawlicki. Ten jednak był cieniem siebie z poprzednich sezonów. We wcześniejszych latach Piotr radził sobie szczególnie dobrze podczas fazy play-off. Oprócz przywożenia wielu punktów jeździł też bardzo drużynowo. W ostatnim sezonie walczył jednak sam ze sobą - sezon w wykonaniu żużlowca opisał Jan Krzystyniak.

Reklama

Unia Leszno będzie miała pożytek z Pawlickiego?

Mimo tego klub zaufał wychowankowi. W ten sposób Pawlicki wziął na siebie duży ciężar, bo najpewniej jego dyspozycja jeszcze bardziej wpłynie na rezultat zespołu. - Teraz głównie od niego zależy, jak zaprezentuje się Unia. Tym bardziej że odszedł Sajfutdinow, który poza minionym sezonem był "pewniakiem" - stwierdził Krzystyniak.

Co ciekawe, przy podpisaniu nowej umowy Pawlicki wywalczył sporą podwyżkę. Nasz rozmówca ma nadzieję, że to nie stanowi dla żużlowca głównej motywacji do lepszej jazdy. - Jeśli wyższa kwota ma być motorem napędowym, to dla mnie taki zawodnik nie jest sportowcem. Kiedyś liczył się przede wszystkim wynik i to on był ważniejszy od pieniędzy - powiedział były żużlowiec.

Pytanie jednak, czy młodszego z braci Pawlickich stać jeszcze na bycie liderem. Wiele lat mówi się o jego wielkim talencie i o tym, że powinien on walczyć o najwyższe cele. - Też uważałem, że Pawlicki to zawodnik, który powinien jeździć w Grand Prix. To powinno być jego miejsce. By osiągnąć dobry wyniki, trzeba jednak oddać się dyscyplinie w pełni - ocenił Krzystyniak.

Z zapowiedzi wiele nie wynika, a rok 2021 tylko to potwierdził. Obecnie ekspert nie jest przekonany, czy leszczynianin wejdzie na poziom światowej czołówki. - Boję się powiedzieć, że jego forma będzie wyższa niż przed rokiem. Nie jestem w stanie dać takiej tezy. Muszę go zobaczyć w tym roku. Obawiam się, że wpadł on w stagnację. A jeśli z niej nie wyjdzie, to znów osiągnie słaby rezultat - powiedział rozmówca.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL