Na taki sukces przed polskimi kibicami polska siatkówka kobiet czekała 16 lat, od brązowego medalu mistrzostw Europy. W niedzielę Atlas Arena w Łodzi ponownie okazała się szczęśliwa dla polskich siatkarek, które w meczu o trzecie miejsce Ligi Narodów pokonały 3:1 Japonię. I po raz trzeci z rzędu stanęły na podium imprezy - przynajmniej wirtualnym, bo odmieniona ceremonia dekoracji medalistek podium nie przewidywała.
Po spotkaniu Stefano Lavarini, trener polskiej drużyny, podsumowywał całe rozgrywki Ligi Narodów. Jego drużyna przegrała tylko cztery z piętnastu spotkań, dała się pokonać jedynie drużynom ze ścisłej światowej czołówki: Turcji, Brazylii i Japonii w fazie wstępnej oraz Włoszkom w półfinale.
"Lepiej rozpoczęliśmy pierwszą część LN, ale wtedy niektóre zespoły były jeszcze w trakcie budowy, zresztą tak samo było z nami. To był dowód naszej jakości. Ale potem zrozumieliśmy, że mamy wciąż wiele rzeczy, nad którymi powinniśmy pracować. To były jednak również ważne kroki naprzód. Po tym, jak się potknęliśmy, byliśmy w stanie jeszcze raz się podnieść. Jestem pewien, że te emocje dadzą nam też siłę, by zmierzyć się z tym, co najważniejsze. Mówimy o mentalu, ale możemy grać w siatkówkę lepiej i chcemy to robić" - podkreśla trener polskich siatkarek.
Polskie siatkarki mają nowy cel. Stefano Lavarini ogłasza tuż po medalu
To, co najważniejsze, wciąż w tym sezonie dopiero przed polską drużyną. O ile bowiem "Biało-Czerwone" stały się specjalistkami od medali w Lidze Narodów, o tyle w tzw. turniejach docelowych barierą nie do przejścia jest dla nich ćwierćfinał. Na tym etapie zakończyły mistrzostwa świata w 2022 r., mistrzostwa Europy w 2023 r. i igrzyska olimpijskie w 2024 r.
Teraz po raz drugi za kadencji Lavariniego wystąpią na mundialu. Za trzy tygodnie mają wylecieć do Tajlandii, o ile oczywiście sytuacja w tym azjatyckim kraju zostanie opanowana - w ostatnich dniach rozgorzał tam konflikt graniczny z Kambodżą. Najnowsze wieści zapowiadają rychłe zawieszenie broni, ale w działaniach zbrojnych zginęło już ponad 30 osób.
"Jeszcze nie wiem, kiedy rozpoczniemy zgrupowanie. Mam kilka pomysłów, przedyskutujemy je ze sztabem szkoleniowym i przekażemy dziewczynom. Z pewnością dostaną jednak kilka dni wolnego. Nawet gdyby kalendarz rozgrywek międzynarodowych był inny w tym roku, ostatecznie czas przygotowań do mistrzostw świata jest krótki. Wrócimy przecież do zajęć około trzy tygodnie przed mistrzostwami. To nie jest zbyt wiele czasu" - wskazuje Lavarini.
Reprezentacja Polski w siatkówce. Nowa zawodniczka ma dołączyć do kadry
Szkoleniowiec po zdobyciu medalu usłyszał również pytanie o to, czy do drużyny dołączą przed turniejem nowe zawodniczki. Ostatnio kadra trenowała już w grupie ograniczonej do 14 siatkarek, a kilka innych, które dotąd miały pozostawać w treningu, zostało już odesłanych do domów. Trener tylko się jednak uśmiechnął i przekazał, by skupić się na teraźniejszości.
Jak natomiast wynika z informacji "Przeglądu Sportowego Onet", z zespołem ma trenować Marlena Kowalewska. To 33-letnia rozgrywająca, która po sezonie ligowym miała problemy ze zdrowiem. Tuż przed startem sezonu reprezentacyjnego Lavarini w rozmowie z Interia Sport zapewniał jednak, że mimo braku powołania na pierwszy turniej Kowalewska nadal jest brana pod uwagę w kontekście gry w reprezentacji w tym sezonie.
Teraz doświadczona siatkarka - w kadrze, która zdobyła brąz Ligi Narodów, nie ma od niej starszej zawodniczki - może podjąć rywalizację z rozgrywającymi. Numerem jeden na tej pozycji w tym sezonie jest Katarzyna Wenerska, jej zmienniczką Alicja Grabka. Siatkarki po kilku dniach wolnego spotkają się na zgrupowaniu w Szczyrku. 8 sierpnia rozegrają w Sosnowcu sparing z reprezentacją Ukrainy.
Z Łodzi Damian Gołąb
Polska siatkarka odkrywa prawdę o medalu. Tak Polki podniosły się po porażce













