Reklama

Reklama

PHL: MMKS Podhale - JKH Jastrzębie 1-3

MMKS Podhale Nowy Targ, grając w osłabionym składzie, zostało wypunktowane przez JKH Jastrzębie 1-3 we wtorkowym meczu Polskiej Hokej Ligi.

Grający bez chorego Krystiana Dziubińskiego i kontuzjowanego Dariusza Gruszki podhalanie nie mieli armat i nie byli w stanie postawić się szykującemu wysoką formę na finał Pucharu Polski Jastrzębiu.

O ile pierwsza tercja była jednostronna i goście w pełni zasłużenie ją wygrali, o tyle w drugiej mecz się wyrównał i "Szarotki" coraz częściej dochodziły do głosu. Sęk w tym, że nie potrafiły pokonać bramkarza reprezentacji Polski Przemysława Odrobnego.

Góralska młodzież z Patrykiem Wronką, Filipem Wielkiewiczem i Dawidem Olchawskim na czele dochodziła do pozycji strzeleckich, ale uderzenia były zbyt słabej jakości, by pokonać fachmana tej klasy, co "Wiedźmin".

Reklama

Najlepszą okazję miał Wronka na początku III tercji. Odrobny nie miał już kija, a Patryk miał połowę odsłoniętej bramki, jednak Przemysław obronił odbijaczką.

Górale najbliżej strzelenia gola byli w 53. min, gdy krążek odbity od Jarosława Różańskiego minimalnie przeszedł obok słupka.

Jak pokonuje się bramkarza, pokazali za to goście. Po podaniu Artjoma Bondariewa Mateusz  Rompkowski znalazł się sam przed Odnrejem Raszką, zwiódł golkipera i uderzeniem z bekhendu nie dał mu szans obrony.

Co ciekawe, Raszka był ostatnio z reprezentacją Polski na dwumeczu z Włochami w Mediolanie, choć Czech nie ma jeszcze polskiego paszportu. Spełnia natomiast drugi wymóg uprawniający do gry w naszych barwach - w polskiej lidze gra od ponad dwóch lat, więc selekcjoner Jacek Płachta postanowił mu się przyjrzeć z bliska.

Poszukiwania bramkarzy to problem o tyle palący, że po rozstaniu z Żyliną z profesjonalnego hokeja wypadł kadrowicz Kamil Kosowski. Jeszcze w kwietniu grał na MŚ w Wilnie, a od dwóch miesięcy jest bez klubu, trenuje z juniorami w macierzystym Jastrzębiu i trudno się spodziewać, by był brany pod uwagę przy ustalaniu składu na MŚ w Krakowie. A fakty są takie, że regularnie grających w PHL polskich bramkarzy zostało jak na lekarstwo.

W końcowych pięciu minutach "Szarotki" przed ponad minutę grały w podwójnej przewadze i dopiero wtedy, huknięciem w długi róg z pierwszego krążka sposób na Odrobnego znalazł Joni Haverinen.

Na koniec emocji hokejowych mieliśmy te pięściarsko-zapaśnicze, gdy za łby wzięli się Filip Wielkiewicz z Łukaszem Nalewajką. Sędzia sprawiedliwie obu odesłał do boksu kar z karami meczu, w ramach przedświątecznego pojednania. Przy okazji nie wszyscy kibice utrzymali nerwy na wodzy, rzucając na lód różne przedmioty.

Trener gospodarzy Marek Ziętara przy stanie 1-3 zagrał va banque i wycofał bramkarza na ostatnie 120 sekund III tercji. Manewr ten nie dał efektu.

Za cztery dni, w Kraków Arenie, jastrzębianie zmierzą się z GKS-em Tychy w półfinale Pucharu Polski. Tyszanie wygrali dzisiaj walkowerem i kto wie, czy po przerwie na reprezentację nie będzie brakowało im ogrania.

MMKS Podhale - JKH Jastrzębie-Zdrój 1-3 (0-1, 0-1, 1-1)

0-1 Michał Plichta (5:52 Pastryk)

0-2 Mateusz Rompkowski (27:01 Bondariew, Urbanowicz),

0-3 Artjom Bondariew (45:09 Urbanowicz, Laszkiewicz w przewadze).

1-3 Joni Haverinen (56:00 Wronka, Damian Kapica w podwójnej przewadze)

MMKS Podhale: Raszka - Haverinen, Sulka, Damian Kapica, Wronka, M. Michalski - Luczka, Tomasik, Omieljanienko, Bryniczka, Różański - Imrich, Łabuz, Wielkiewicz, Olchawski, Kmiecik - Jaśkiewicz, Stypuła, Daniel Kapica, Stypuła.

JKH Jastrzębie-Zdrój: Odrobny - Mateusz Rompkowski, Aleksjuk, Urbanowicz, Bondariew, Laszkiewicz - Bryk, Górny, Danieluk, Steber, Kulas - Pastryk, Nemeczek, Drzewiecki, Plichta, Przygodzki - Kantor, Ł. Nalewajka, Świerski, R. Nalewajka, Marzec.

Sędziował: Michał Baca.

Kary: 37 min (w tym 25 dla Wielkiewicza)  oraz 45 min (w tym 25 min dla Ł. Nalewajki).

Widzów: 1000.

Z Nowego Targu Michał Białoński

Pozostałe mecze:

Naprzód Janów - GKS Tychy 0-5 walkower

Drużyna gospodarzy, z powodu zaległości finansowych, nie wyszła na lód, więc GKS Tychy wygrał walkowerem.

W ostatnim wtorkowym meczu Orlik Opole niespodziewanie rozbił 3-0 Ciarko PBS Bank KH Sanok, a wynik został ustalony już po dwóch tercjach.

Bramki w tym spotkaniu zdobywali: Tomas Valecko strzałem z niebieskiej linii, Branislav Fabry po akcji z Valecką i Sebastian Szydło mocnym uderzeniem pod poprzeczkę.

Znakomicie w bramce Orlika spisywał się John Murray, który zatrzymał zespół gości.

W końcówce meczu hokeistom sanockiego klubu puściły nerwy i na lodowisku doszło do regularnej bijatyki.

Orlik Opole - Ciarko PBS Bank KH Sanok 3-0 (1-0, 2-0, 0-0)

Bramki: 1-0 Tomas Valecko (15.), 2-0 Branislav Fabry (35.), 3-0 Sebastian Szydło (38.)

Kary: Orlik - 14, Ciarko - 18 minut.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje