Reklama

Reklama

Syn marnotrawny chce wrócić

Jak dowiedział się "Przegląd Sportowy" Radosław Matusiak jest zdeterminowany, by udowodnić, że potrafi grać na wysokim poziomie. Nie chce jednak występować w Polsce. W grę wchodzą trzy scenariusze: liga austriacka, druga Bundesliga lub Szwajcaria.

W sierpniu Matusiak za pośrednictwem ojca ogłosił, że kończy z grą w piłkę. Dziś o tych deklaracjach nie chce pamiętać i ciężko trenuje. 15-krotny reprezentant Polski ma tylko jeden cel: znaleźć nowego pracodawcę.

Reklama

"Wróci tylko wtedy, kiedy będzie miał odpowiednio dobrą ofertę. Byle czym się nie zadowoli. Zresztą, z tego co wiem, najbardziej chciałby postawić na biznes, ale oczywiście musi trzymać formę, gdyby mu się nie powiodło. Wiele rozstrzygnie się w najbliższych tygodniach" - powiedział informator gazety.

W Matusiaka wierzy Leo Beenhakker, selekcjoner reprezentacji Polski. "Jestem przekonany, że Radek może wrócić do dawnej dyspozycji. Ma ten sam talent, który miał, myślę, że może grać tak, jak grał w swoim najlepszym czasie w Bełchatowie i w kadrze" - stwierdził Holender.

Trochę bardziej ostrożny jest Włodzimierz Lubański, który sam miał poważną przerwę spowodowaną kontuzją. "Udało mi się wrócić, bo byłem bardzo zdeterminowany. Matusiak musi współpracować sporo z fizjologiem, być w swoich treningach bardzo regularnym. Tylko czy ma wystarczająco silny charakter, skoro chwilowe niepowodzenie spowodowało natychmiastową rezygnację z futbolu?" - powiedział Lubański.

Sceptyczny jest natomiast Andrzej Juskowiak, wicemistrz olimpijski z Barcelony. "Życzę mu jak najlepiej, ale to nie będzie łatwy powrót. Dziwię się, że Radek chce się odbudować poza Polską, bo właśnie w kraju byłoby mu łatwiej. Oczywiście nie w zespole pokroju Wisły, Legii czy Lecha, tylko raczej w pierwszej lidze" - stwierdził.

Dowiedz się więcej na temat: synowie | wroc

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama