Reklama

Reklama

Chicago Blackhawks w wielkim finale NHL

Hokeiści Chicago Blackhawks po raz trzynasty awansowali do wielkiego finału rywalizacji o Puchar Stanleya. W siódmym, decydującym meczu o prymat w Konferencji Zachodniej NHL pokonali na wyjeździe Anaheim Ducks 5-3.

Od 3 czerwca ich rywalem w walce o główne trofeum będzie zespół Tam Bay Lightning. Pierwsze spotkanie - na Florydzie.

Podobnie jak w drugiej parze półfinałowej, gospodarze siódmego, decydującego meczu jakby nie wytrzymali presji.

W Anaheim przyjezdni już w trzeciej minucie objęli prowadzenie po golu Jonathana Toewsa. Kanadyjski kapitan Blackhakws, jeden z 27 członków elitarnego Triple Gold Club zrzeszającego zdobywców trzech najważniejszych w hokeju trofeów: złotych medali olimpijskich i mistrzostw świata oraz Pucharu Stanleya, w 12. minucie wykorzystał okres gry w liczebnej przewadze i strzałem z dystansu podwyższył na 2-0.

Reklama

Ducks długo nie mogli się otrząsnąć i do odrabiania strat ruszyli dopiero od początku drugiej tercji. Spotkał ich jednak zimny prysznic, gdyż zapomnieli o defensywie. 78 s po rozpoczęciu gry w tej odsłonie Patrick Kane dopadł do bezpańskiego krążka w strefie obronnej miejscowych, zamarkował uderzenie i sprytnie odegrał do Brandona Saada, który dopełnił formalności i było już 0-3.

Na tym jednak nie koniec. W 34. minucie 36-letni Marian Hossa przechwycił krążek na środku lodowiska, wyłożył go Bradowi Richardsowi, którego strzał obronił bramkarz "Kaczorów" Duńczyk Frederik Andersen, ale nadjeżdżający Słowak pospieszył ze skuteczną dobitką.

Jeszcze pod koniec drugiej tercji Ryan Kesler i 12. minucie trzeciej Corey Perry obudzili nieco nadzieje "Kaczorów" i ich sympatyków na odwrócenie losów spotkania, ale niespełna dwie minut później Brent Seabrook podwyższył na 5-2 dla gości. W ostatniej minucie rezultat ustalił Matt Beleskey.

Zespół z "Wietrznego Miasta" już po raz 13. powalczy w wielkim finale. Puchar Stanleya zdobył do tej pory pięciokrotnie, przy czym dwa razy (2010, 2013) już po wprowadzeniu w 2005 roku tzw. salary cup, czyli pułapu wynagrodzeń na drużynę. Od tego momentu tylko Blackhawks trzykrotnie awansowali do decydującej batalii.

"Z tej perspektywy widać, że w tym sezonie jeszcze niczego nie osiągnęliśmy. Awans do finału to duży krok we właściwą stronę, ale wszystko, co najważniejsze jeszcze przed nami" - zauważył Kane, z 20 pkt lider drużyny w klasyfikacji kanadyjskiej w play off.

"Jeśli nie sięgniemy po główne trofeum, będziemy równie rozczarowani, jak przed rokiem, kiedy byliśmy w takiej sytuacji, jak dziś nasi rywale" - dodał.

Ducks, triumfatorzy rozgrywek z 2007 roku, w trzecim sezonie z rzędu odpadli z play off po porażce w siódmym, decydującym meczu serii na własnym lodowisku. Z Chicago prowadzili już 3-2.

"To są sprawy, o których myśli się później do końca życia. Wydaje się, że jesteś tak blisko, że masz cel na wyciągnięcie ręki, ale czegoś ci ostatecznie brakuje. W takich sytuacjach nie ma łatwych tłumaczeń, nikt do końca nie wie, skąd to się bierze i jak tego uniknąć" - przyznał obrońca ekipy z Anaheim Cam Fowler.

Wynik sobotniego meczu finału Konferencji Zachodniej NHL:

Anaheim Ducks - Chicago Blackhawks 3-5

Blackhawks wygrali rywalizację play off do czterech zwycięstw 4-3.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje