Artur Szpilka zrobił wokół swojego pojedynku z Jerzym Janowiczem całą medialną kampanię. Najpierw twierdził, że zbije go na kwaśne jabłko, ale próbował namówić go na występ w sandałach. Były tenisista, a teraz wzięty padlista na to się jednak nie zgodził. Ryzyko kontuzji byłoby spore.
Wielka radość w domu Radwańskiej i Celta. Agnieszka musiała się pochwalić
Artur Szpilka sromotnie przegrał z Jerzym Janowiczem
Janowicz zgodził się jednak na rozegranie całego meczu głównie za pomocą lewej ręki. Nie okazało się to dla niego szczególną przeszkodą, w pojedynku z o wiele mniej doświadczonym z tenisem Szpilką.
Panowie transmitowali spotkanie na Twitchu i wielu fanów zastanawiało się, czy bokser w ogóle ugra cokolwiek w starciu z grającym przecież w gorszych dla siebie warunkach byłym półfinalistą Wimbledonu. Ostatecznie kibice mogli obserwować absolutną porażkę pięściarza. Nie udało mu się wygrać nawet jednego gema.
Artur Szpilka skomentował swoją porażkę
"No niestety, słuchajcie. Przeliczyłem się, nawet gema nie zdobyłem. Ale to tylko pokazuje, jaki to jest kozak i jaka to jest różnica. To tak mówię, jakby chciał ze mną walczyć, on jedną ręką, a ja dwoma. (...) Biorę się za siebie, no trudno. Ale to jest, kurczę, różnica" - podkreślił po przegranym pojedynku Szpilka. Postanowił przy tym jeszcze raz pogratulować Janowiczowi.
Pokonał Szpilkę, teraz wskazuje na niego Usyk. Słowa już się niosą, giganci pominięci
To nie pierwsze i nie ostatnie wyzwanie dla Artura Szpilki. Polski pięściarz pokazywał już, że niestraszne mu różne dyscypliny sportowe i chętnie wyzywał na pojedynki różne gwiazdy sportu, w tym Dariusza Michalczewskiego i Andrzeja Kostyrę.













