Reklama

Reklama

Wisła Kraków - Wisła Płock 2-3. Ojrzyński: Alleluja i do przodu!

To nasz pierwszy krok, bo przed nami jeszcze sześć bitw, aby uratować ekstraklasę dla Płocka – powiedział po zwycięstwie w Krakowie trener Wisły Płock Leszek Ojrzyński

- Zwycięstwo! Alleluja i do przodu! Mecz nie ułożył się nam dobrze, choć w pierwszej połowie mieliśmy przewagę i siedem kornerów. Po jednym z ich popełniliśmy błąd w ustawieniu i gospodarze wyprowadzili zabójczą kontrę, a Sławomir Peszko zdobył bramkę. Potem Vullnet Basha przechwycił piłkę w środku pola i znowu Sławomir wystąpił w głównej roli - powiedział Ojrzyński

I dodał: - Dobrze, że jeszcze przed przerwą odpowiedzieliśmy, bo atmosfera w szatni nie była tak nerwowa. Powiedzieliśmy sobie, że jak zagramy na podobnym poziomie, to wykorzystamy swoje sytuację. Szczęście było przy nas, bo obrońca rywala dostał czerwoną kartkę. I mogliśmy ruszyć do bardziej zdecydowanych ataków. Gospodarze walczyli do końca, mogliśmy się lepiej zachować, ale ostatecznie górą był nasz charakter, bo przyjechaliśmy tutaj, aby wywalczyć trzy punkty. Musimy dalej z pokorą stąpać po ziemi i przygotować się do kolejnego meczu.

Reklama

Jak stwierdził trener, dzień przed meczem rozmawiał z Oskarem Zawadą i mówił mu, że może być taka sytuacja, że drużyna będzie kończyć mecz dwójką napastników. - Spisał się super, bo to jego bramki dały nam zwycięstwo. Wykorzystał swój spryt i wzrost. Jest rywalizacja pomiędzy naszymi napastnikami. Karol Angielski zaczął w podstawowym składzie i nie grał źle, a na Grzegorzu Kuświku była czerwona kartka - stwierdził Ojrzyński.

- Jesteśmy rozczarowani rezultatem, mogę tylko pogratulować rywalom, że wywalczyli trzy punkty - powiedział z kolei trener Wisły Kraków Maciej Stolarczyk. - Myślę, że scenariusz tego meczu ułożył się pod wpływem decyzji arbitra o czerwonej kartce, bo od tego momentu Wisła Płock zaczęła stwarzać sobie więcej sytuacji. Nie będę ukrywał, że czerwona kartka dla Łuksza Burligi była według mnie kontrowersyjna. To było naturalne zachowanie, nie chciał zrobić rywalowi krzywdy. Ostatnio czuję się trochę jak taki uboższy krewny, którego stara się zdyskredytować, bo wszystkie kontrowersyjne sytuacje są rozstrzygane na naszą niekorzyść. Przed nami mecz w Sosnowcu. Postaramy się zdobyć tam te punkty, który nie udało nam się wywalczyć dzisiaj.

- Vukan Savicevic bardzo chciał zagrać, ale lekarz nie dał na to zgody. Nie mam jeszcze wiedzy czy Lukas Klemetz i Maciej Sadlok będą gotowi na czwartkowe spotkanie. Myślę, że najszybciej do gry wróci właśnie Vukan - zakończył Stolarczyk.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL