Reklama

Reklama

Żużel nie jest gotowy na Ligę Narodów

Kilka tygodni temu reprezentanci Francji triumfowali w drugiej edycji piłkarskiej Ligi Narodów. Jak się okazuje, żużel również może mieć tego typu rozgrywki, jednak jeszcze za wcześnie na ich utworzenie. - Większość spotkań byłaby do jednej bramki – uważa były szef marketingu Stali Gorzów, Jacek Gumowski.

Spotkania międzypaństwowe są w żużlu niestety rzadkością. Chociażby w tym sezonie reprezentacje towarzysko zmierzyły się zaledwie jeden raz - kilka dni temu na wymagającym obiekcie w Glasgow Brytyjczycy dość niespodziewanie pokonali faworyzowanych Polaków. Jakby tego mało, finały Speedway of Nations trwają tylko dwa dni. To wszystko sprawia, iż wielu kibiców jest po prostu głodnych pozaligowych emocji.

Gdy bliżej przyjrzymy się sprawie, dojdziemy do wniosku, że czarny sport ma potencjał na uformowanie Ligi Narodów. Przynajmniej osiem ekip będzie bowiem w stanie wystawić sześcioosobowy skład, liczący przynajmniej jednego młodzieżowca. Na liście potencjalnych kandydatów są oczywiście Polska, Szwecja, Wielka Brytania czy Dania, ale i też Rosja, Łotwa, Niemcy czy Australia (mecze na stadionie w Europie).

Reklama

Bez pomocy PGE Ekstraligi ani rusz

Nasz zapał tonuje jednak Jacek Gumowski, były szef marketingu Stali Gorzów. - To jeszcze nie ten etap. Na obecną chwilę jesteśmy liderami, przywódcami i dominatorami światowego żużla. Oznacza to, że cały czas byśmy gromili pozostałe ekipy. Reprezentacja Polski zawsze podchodziłaby do tych rozgrywek z jednym celem - zwycięstwo. Ponadto nie pozwoliłby na to kalendarz - mówi.

Z drugiej strony nasz ekspert nie zamierza też definitywnie skreślać projektu, który w przyszłości ma szansę wypalić. - Być może będzie warto się nad tym pochylić za kilka lat, ale w pomoc musiałaby się zaangażować PGE Ekstraliga, która wzmocniłaby inne nacje. Są promotorzy żużla w Danii, Szwecji, Wielkiej Brytanii czy Francji. Gdyby nasza liga mogłaby mieć teraz opiekuna do każdego z tych państw, który wspierałby je w rozwoju, to wtedy ma to jakiś sens - uważa.

Młodzież kluczem do sukcesu

W naszym kraju coraz głośniej mówi się o umożliwieniu zagranicznym juniorom startów w PGE Ekstralidze na pozycji 6,7 i 14,15 przeznaczonej obecnie dla Polaków do lat 21. Na razie wielki plan spalił na panewce, ale kto wie czy prezesi znów nie wrócą do rozmów. Wprowadzenie przepisu na pewno ułatwiłoby rozwój kilku innych nacji.

- To ma swoje szanse i zagrożenia. Szansą jest to, że ligi europejskie mogłyby się odrodzić. Wówczas rodzic widzi potencjał, iż jest szansa na jakiś sport dla mojego syna, który mógłby reprezentować dobry klub w Polsce. Zagrożenie to przede wszystkim szkolenie naszej młodzieży. Dlatego właśnie obawiam się tego potencjalnego juniora z zagranicy w PGE Ekstralidze. Trzeba to po prostu dobrze zrobić w oparciu o mądre przepisy - kończy Jacek Gumowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje