Reklama

Reklama

​Zbawca, który nawet babci się wystraszył

Lech Kędziora wraca pod Jasną Górę i w sezonie 2022 będzie szkoleniowcem ekstraligowego Eltrox Włókniarza Częstochowa. Wszystkie media odtrąbiły ten fakt i większość z nich od razu namaściła 65-latka na zbawcę. Oto wreszcie pojawił się prawdziwy fachowiec o twardej ręce, naturalny szef, który po dwóch latach posuchy ponownie wprowadzi częstochowian do play off!

Trochę to śmieszne, bo ostatnie klubowe misje Kędziory, to raczej spektakularne klęski, niż sukcesy. Kreowanie go zaś na fachowca, potrafiącego w kryzysowych sytuacjach zapanować nad zespołem lub potrafiącego wykrzesać z drużyny coś ponad jej potencjał, jest zwyczajnym nadużyciem. To po prostu starszy pan, który nie potrafi zająć stanowczego stanowiska i za wszelką cenę próbuje w trenerskim zawodzie wypracować brakujące lata do emerytury.

Fachowiec od toru

Na pewno nie można odmówić Kędziorze fachowości jeśli chodzi o kwestie przygotowania toru. Gdyby miał w tej kwestii pełną swobodę, to być może byłby w stanie dać w tym elemencie drużynie handicap. Problem w tym, że w dobie komisarzy i mody na twarde, wymuskane nawierzchnie, coraz rzadziej można rywali nawierzchnią zaskoczyć. Tak naprawdę ostatni raz atut z własnego toru Kędziorze udało się stworzyć 4 lata temu, podczas ostatniej trenerskiej przygody z Włókniarzem. W zeszłym roku w Rybniku plan na PGE Ekstraligę miał podobny, ale w zderzeniu z lokalnymi realiami, już mu się zupełnie nie udało.

Reklama

Prawie pobili się na jego oczach

Katastrofą zaś nie tylko w Rybniku, ale i w innych drużynach, było zapanowanie nad atmosferą panującą w klubie i taktyczne prowadzenie zespołów podczas meczów. W zasadzie nie da się wskazać meczu na przestrzeni ostatnich lat, w którym Kędziora swymi decyzjami taktycznymi potrafił pomóc drużynie.

We wszystkich zespołach, które ostatnio prowadził doświadczony szkoleniowiec atmosfera też była daleka od ideału. W 2017 roku podczas meczu z MrGarden GKM-em Grudziądz o pola startowe przed biegiem nominowanym na oczach Kędziory omal nie pobili się Leon Madsen i Rune Holta, bo szkoleniowiec nie potrafił narzucić swojego zdania. W Rybniku zaś np. w żaden sposób nie potrafił się postawić prezesowi Krzysztofowi Mrozkowi i dał sobie narzucić szeroką kadrę, która powodowała, że zawodnicy bardziej koncentrowali się na walce o skład na treningach, niż na meczach.

Jeszcze kilkanaście dni przed startem ligi w sezonie 2020 Kędziora np. oburzał się, że żadnego Adriana Miedzińskiego nie potrzebuje, a gdy prezes ROW-u zakontraktował go w roli "gościa", to pokornie wstawił go do składu. Do miana anegdoty urosła już sytuacja przed pierwszym meczem rybniczan z RM Solar Falubazem Zielona Góra. Drużyna po treningu zebrała się w szatni i poprosiła trenera by poszedł do prezesa i powiedział, że wszyscy wolą aby na przyczepnym torze pojechał Troy Batchelor, a nie "gość". Kędziora wówczas rozejrzał się błagalnym wzrokiem po szatni i spytał zawodników: A pójdzie ktoś z was ze mną?

Gdzie te wyniki?

Wyniki też za 65-latkiem nie przemawiają. Poza utrzymaniem Włókniarza w lidze w 2017, udało mu się tylko wygrać II ligę ze Stalą Rzeszów. Chociaż i tam niewiele brakowało by zakończyło się katastrofą, bo w finałowym dwumeczu faworyzowani rzeszowianie wygrali z drużyną z Ostrowa różnicą ledwie dwóch punktów. Klęskę poniósł natomiast pracując w Gdańsku, Rybniku i w Łodzi, która nie spadła z ligi tylko dlatego, że przed startem rozgrywek nie przyznano licencji Stali Rzeszów. Rozczarowaniem zakończyła się też tegoroczna przygoda z Abramczyk Polonią Bydgoszcz. Drużyna wymieniana jako jeden z faworytów do awansu, nawet nie wjechała do fazy play off eWinner 1.LŻ!

Świderski chciał uczyć Lindgrena żużla!

Działaczy Włókniarza za zatrudnienie Kędziory nie ma co jednak krytykować. Nie był nr 1 na ich liście życzeń, bo znacznie chętniej ściągnęliby pod Jasną Górą np. Mariusza Staszewskiego. A jakiś ruch musieli wykonać. Piotr Świderski zawiódł bowiem na całej linii. Nie dość, że nie potrafił wykorzystać potencjału najsilniejszej w lidze formacji młodzieżowej, nie dość, że swymi apodyktycznymi rządami zraził do siebie Fredrika Lindgrena (próbował np. narzucać Szwedowi to, jakie zębatki ma zakładać) i innych, to jeszcze nie radził sobie z przygotowaniem toru i denerwował sterników częstochowskiego klubu tym, że nie dostrzegał żadnych błędów, a na każdym kroku chwalił się medalami w rozgrywkach juniorskich, chociaż regularnie na zawody młodzieżowe zaczął jeździć dopiero gdy jego posada była już zagrożona.

Z daleka od babci!

Kędziora daje nadzieję, że przynajmniej tor przy ul. Olsztyńskiej przestanie przeszkadzać gospodarzom w jeździe. A drużynę mają tak silną, że wystarczy, iż w trakcie meczów nie będzie specjalnie wchodził zawodnikom w paradę.

Jak zapowiedział nowy szkoleniowiec celem zespołu będzie awans do play off. Bardzo asekuracyjnie, bo biorąc pod uwagę, że w przyszłym sezonie w play off wystąpi sześć zespołów, katastrofą by było gdyby Włókniarz się do nich nie "doczołgał".

Asekuracja i brak własnego, twardego, zdania to jednak niestety główne wady trenera Kędziory. W Rybniku gdzie był odpowiedzialny także za trenowanie młodzieży, doszło do sytuacji, że z klubu dwa razy w ciągu jednego roku wyrzucony został junior Dominik Tyman, bo doświadczony szkoleniowiec nie potrafił się zdecydować jak ocenić jego potencjał.

Matka żużlowca oburzyła się mocno na pismo wysłane przed klub, informujące o wykreśleniu jej syna. "Potraktowali nam syna jak szmatę!" - stwierdziła w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". Pismo było dla niej tym bardziej niezrozumiałe, że jeszcze parę dni wcześniej, po treningu, szkoleniowiec komplementował postępy młodego żużlowca w rozmowie z babcią chłopaka, która przyjeżdżała z nim na zajęcia. Sprawa urosła do miana wielkiego skandalu. 

A trener Kędziora tłumaczył mi się potem ze swej niekonsekwencji następująco: "Panie redaktorze. Przecież nie mogłem powiedzieć tej kobiecie, że się chłopak nie nadaje. Jeszcze biedna zawału by dostała".



Ostatnie kluby Lecha Kędziory:

Włókniarz Vitroszlif Crossfit Częstochowa (2017 - PGE Ekstraliga): 7 zwycięstw, remis, 6 porażek

Zdunek Wybrzeże Gdańsk (2018 - Nice 1.LŻ): 2 zwycięstwa, 4 porażki

Stal Rzeszów (2018 - II liga): 6 zwycięstw, remis, 0 porażek.

Orzeł Łódź (2019 - Nice 1.LŻ): 3 zwycięstwa, 9 porażek + 2 wygrane w barażu o utrzymanie

ROW Rybnik (2020 - PGE Ekstraliga): 1 zwycięstwo, 13 porażek.

Abramczyk Polonia Bydgoszcz (2021 - eWinner 1.LŻ): 7 zwycięstw, 7 porażek.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje