Reklama

Reklama

Żyle prądy się zwyrtały

- Ciężko dzisiaj było. No tak ktoś włącza i wyłącza, te prądy się tak zwyrtają i tak jakoś jest - mówił Piotr Żyła po czwartym miejscu Polski w konkursie drużynowym w Wiśle.

Przeżyliśmy dziś na skoczni rollercoaster, jeden z najbardziej szalonych konkursów w Wiśle. Co chwilę zmiany na prowadzeniu...

Piotr Żyła: - Ja nie wiem, ja się nie znam. Ale skoro tak mówicie...

Co chwilę ktoś psuł skok. Przytrafiło się i wam, co zabrało miejsce na podium.

- No taki sport jest. Tak bywa. Ciężko, ciężko dzisiaj było. No co ja powiem, no. Ktoś tak włącza i wyłącza, te prądy się tak zwyrtają i tak jakoś jest. Jutro dzień kolejny, kolejny konkurs.

Twoje skoki były dziś dość stabilne.

Reklama

- No tak. Fajnie mi się skakało. To znaczy trochę powietrza by się pod nartami przydało, nie pogardziłbym. W drugim skoku miałem trochę noszenia na początku, ale potem go zabrakło. No, ale jedziemy dalej. Dziś trzeba popracować, jutro popracować. Itd.

Fotoreporterzy się skarżą, że trudno im uchwycić pana w locie tak szeroko prowadzi pan narty.

- A to już nie mój problem. Ja tak se lece i tak mi fajnie. Nie wiem no. Tak mi dobrze.

W drugim skoku dostał pan na końcu ostry podmuch pod narty.

- Nie na końcu. Nad bulą. I tam mnie trochę rozebrało. Poczułem potem dziurę w powietrzu, ale tak bywa. To normalne.

Notowali w Wiśle Michał Białoński i Dariusz Wołowski

ZOBACZ TEŻ:

Stoch bez pardonu: - Mamy parszywą robotę!

Polska była liderem. Ale spadła poza podium. Koszmar Kubackiego

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje