Po czterech dniach rywalizacji (w tym jednym - mocno osobliwym, z neutralizacją zaledwie kilkanaście kilometrów od mety) nie doczekaliśmy się rozstrzygnięcia innego, niż finisz większej grupy. Nadzieją, że to się zmieni był właśnie etap z Katowic do Zakopanego. Co prawda są w tegorocznej edycji wyścigu odcinki trudniejsze, jednak w stolicy Tatr języczkiem u wagi miała być końcówka. 25 kilometrów przed finiszem zabawa miała się bowiem zacząć na dobre.
Nie dość, że przez kolejne 18 kilometrów droga nieustannie się wznosiła, to po wjeździe na Gubałówkę następował wąski, trudny technicznie zjazd. Jawił się jako świetna okazja do ataku, zwłaszcza że po jego zakończeniu do mety pozostawało tylko pięć kilometrów. Kilkuosobowa grupka, zgodnie współpracując mogła w tym finale przechytrzyć peleton. Kibice mogli mieć również nadzieję, że na zryw zdecyduje się Michał Kwiatkowski, który w przeszłości, w podobnych sytuacjach byłby nie do zatrzymania.
Odjazd bez "Biało-Czerwonych"
Nim jednak doszło do finałowych rozstrzygnięć, swoje pięć minut miała ucieczka, tym razem, wyjątkowo bez reprezentantów Polski. Tuż po starcie odjechali: Huub Artz (Intermarche - Wanty), Martin Svrcek (Soudal - Quick-Step), Patrick Gamper (Jayco - AlUla) oraz Jensen Plotwright (Alpecin - Fenix). Zasadnicza grupa nie dała im jednak na tyle swobody (maksymalnie niecałe sześć minut), by mogli oni marzyć o etapowym zwycięstwie. Pozostało zbieranie punktów na premiach lotnych i górskich. Na tych pierwszych większej walki nie było. Na górskich finiszach najaktywniejsi byli Gamper i Plotwright, którzy wygrali po jednym.
20 kilometrów od mety przewaga czwórki wynosiła ledwie 40 sekund i jasnym było, że jej przygoda wkrótce się zakończy. Swoje nadzieje próbowali przedłużyć Artz i Plotwright, odskakując od towarzyszy ucieczki i powiększając zapas do minuty, ale obaj zostali złapani jeszcze przed wjazdem na Gubałówkę. Wszystko zaczęło się od początku.
Emocje w finale
Błyskawicznie po dogonieniu Artza zaczęły się próby ataków. Najskuteczniejsza była próba podjęta przez Alberto Bettiola (Astana) i Jana Christena (UAE Team). Dwójka zdołała wypracować około 15 sekund zapasu na 4 kilometry przed finiszem. Wciąż było to jednak zbyt mało, by marzyć o zwycięstwie.
Ostatecznie zdecydował finisz dużej grupy, z której najskuteczniejszy był Matthew Brennan. Młody Brytyjczyk, uchodzący za wielki talent pokonał na ostatnich metrach rodaka z Ineos Grenadiers, Bena Turnera oraz Włocha, Andreę Bagiolego (Lidl-Trek). Najlepszy z Polaków, Rafał Majka był 23. Tuż za nim finiszował Piotr Pękala.












![Chicago Fire - Santos Laguna. O której gra Lewandowski? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N52FUE5LIRBCR-C401.webp)
