Reklama

Reklama

Lider Orłów: Białoruś sporo mnie nauczyła

Kilka tygodni temu minęło 18 lat od jego debiutu w ekstraklasie, w macierzystym KTH Krynica. Grzegorz Pasiut ma już 34 lata, a nadal wiedzie prym w reprezentacji Polski i Polskiej Hokej Lidze. Odebranie mu krążka graniczy z cudem. Z 15 bramkami i 23 asystami przewodzi punktacji kanadyjskiej ekstraklasy. W rozmowie z Interią opowiada, jaka jest tajemnica długowieczności hokeisty.

Michał Białoński, Interia: Zdradź tajemnicę swojej formy. Przeżywasz drugą, jeśli nie trzecią młodość. Bramki, asysty, czas posiadania krążka masz lepsze niż niejedna piątka rywala!

Grzegorz Pasiut napastnik reprezentacji Polski i GKS-u Katowice: - Kilka rzeczy w swoim życiu hokejowym pozmieniałem. Szczegółów nie zdradzę, bo każdy by chciał tak grać, a poza tym, młodzi będą mnie naciskać (śmiech). Sporo dała mi gra w Białorusi. Nauczyłem się innego hokeja, poczułem większą pewność siebie. Reszta przychodzi w miarę rozgrywania meczów. Gramy dużo, trener Płachta zna moje możliwości. Wie, na ile może mnie eksploatować. Ja chcę być gotowy na każdy mecz i dawać drużynie jak najwięcej.

Reklama

We wtorek pokonaliście na wyjeździe Comarch Cracovię, wykorzystując fakt, że była niespełna 48 godzin po serii trzech ciężkich meczów rozgrywanych w Pucharze Kontynentalnym dzień po dniu. Sami pewnie się nie spodziewaliście, że w niewiele ponad dziewięć minut strzelicie trzy gole?

- Wiedzieliśmy, że rywale są po trzech ciężkich meczach w Pucharze Kontynentalnym. W ten sam sposób jak przez początkowe dziewięć minut powinniśmy grać już do końca meczu. Tymczasem nasza gra nie była ani skuteczna, ani nie miała dobrego stylu. To nie był nasz hokej. W piątek w Tychach czeka nas zupełnie inny mecz, na który musimy się zupełnie inaczej przygotować.

CZYTAJ TEŻ: Awantura o terminarz! Wicemistrzowie Polski protestują

"Pasy" walczyły do końca. Strzeliły nam dwie bramki, pokazując charakter, wolę zwycięstwa. My z kolei za bardzo nastawiliśmy się tylko na kontrolowanie meczu po szybko zdobytych trzech bramkach. Wyszło nie najlepiej, ale cieszy nas kolejne zwycięstwo. Trzeba jak najszybciej zapomnieć o tym meczu i skoncentrować się na kolejnych.

Grzegorz Pasiut: Jest dwóch sędziów. Przynajmniej jeden musi widzieć taki faul

W drugiej tercji musiałeś interweniować u sędziów, którzy nie zauważyli faulu na Prokuracie. Sam dostałeś karę, ale też dzięki tobie sędziowie naprawili swój błąd, nakładając karę na Alesza Jeżka. Twój kolega miał rozciętą twarz. Dziwne, że sędziowie to przegapili.

- Sędzia się tłumaczył, że był zasłonięty i dlatego nie widział. Teraz mogę to zrozumieć. Na lodzie buzowały jednak emocje, nasz kolega po faulu doznał kontuzji, lała mu się krew. Protestowałem w obronie jego zdrowia. Atak nastąpił kijem na twarz. Sędziów głównych jest dwóch, więc któryś z nich musiał to zauważyć.

Naszemu zawodnikowi lekarz zaszył rozciętą wargę, już jest ok. Trzeba unikać takich zagrań.  

Grzegorz Pasiut o postępach z Jackiem Płachtą

Odkąd przed sezonem objął was Jacek Płachta, w Polskiej Hokej Lidze idziecie jak burza. Jesteście zdecydowanym liderem, przegraliście tylko cztery mecze na 21. Co jest tajemnicą sukcesu? Skład nie wydaje się być mocniejszy niż w zeszłym sezonie.

- Ciężko pracujemy. Na każdym treningu, w każdym meczu dajemy z siebie sto procent. Trener wie, co robi i my podobnie. Dobrze się też zgraliśmy w trójce napastników (z Patrykiem Wronką i Bartoszem Fraszką - przyp. red.). Do tego mamy wyrównaną obronę. Nie można też zapomnieć o tym, że za plecami mamy Johna Murraya, który utrzymuje nas na prowadzeniu niemal w każdym meczu. Na pewno przy jego słabszej dyspozycji nie mielibyśmy tylu zwycięstw Kilka razy w meczu musi nam pomóc. I chwała mu za to. Oby tak dalej szło jemu i drużynie.

Blisko skandalu! Polała się krew, a sędziowie przegapili faul!

Rozmawiał: Michał Białoński, Interia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy