Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (39 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (29 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (28 pkt.)
  • 6 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (26 pkt.)
  • 8 .Lech Poznań (25 pkt.)

Ekstraklasa. Wisła Płock - ŁKS 2-1 (1-1) w meczu 7. kolejki

Wisła Płock odbija się od dna. Podopieczni Radosława Sobolewskiego pokonali na własnym stadionie ŁKS 2-1 i opuścili strefę spadkową. W zupełnie innej sytuacji znajdują się łodzianie, którzy mogą na dłużej zakotwiczyć na dnie tabeli.

Kliknij, aby odczytać zapis relacji na żywo z meczu

Reklama

Zapis relacji dostępny także dla urządzeń mobilnych

Zawodnicy obu stron podchodzili do tego meczu w odmiennych nastrojach. W poprzedniej kolejce piłkarze Wisły Płock złapali nieco tlenu, zdobywając pierwszy komplet punktów w tym sezonie po wygranej z Pogonią Szczecin 2-1. ŁKS natomiast miał na koncie kiepską serię czterech porażek, którą podtrzymała ostatnia przegrana z Legią 2-3. Przed spotkaniem obie ekipy znajdowały się w strefie spadkowej, stawką tej potyczki było więc przedostanie się do bezpiecznej strefy.

Mecz rozpoczął się po myśli gospodarzy. Wisła szybko wyszła na prowadzenie po rzucie rożnym wykonywanym przez Dominika Furmana. Duża w tym zasługa sztabu szkoleniowego, który opracował ciekawe rozegranie stałego fragmentu gry. Podopieczni Radosława Sobolewskiego ustawili się razem w polu karnym, a tuż przed dośrodkowaniem rozbiegli się w rożnych kierunkach. Piłka spadła na głowę Damiana Michalskiego, jego strzał obronił Michał Kołba, ale przy dobitce Grzegorza Kuświka był już bez szans.

Trzeba zauważyć, że dośrodkowania Furmana ze stojącej piłki siały w pierwszych minutach spory zamęt w szeregach ŁKS-u. Po jedynym z rzutów wolnych bliski dojścia do groźnego strzału głową był Jarosław Fojut, lecz w tamtym wypadku defensywa łodzian zdołała wybić futbolówkę, oddalając zagrożenie.

W szeregach Wisły brakowało dziś Jakuba Rzeźniczaka, który zmaga się z naciągnięciem mięśnia dwugłowego. Nie to jednak było największym zmartwieniem płockiej defensywy, lecz był nim fatalny błąd Thomasa Daehne. Patryk Bryła pociągnął akcję prawą flanką, zbiegł nieco do skrzydła i uderzył zewnętrzną częścią stopy zza pola karnego. Niemiecki golkiper próbując łapać piłkę wypluł ją przed siebie, a do siatki skierował ją Łukasz Sekulski, dając przyjezdnym wyrównanie.

Jeszcze przed przerwą Wisła mogła ponownie prowadzić po kolejnym fantastycznie wykonanym przez Furmana stałym fragmencie. Kapitan ekipy z Płocka wywalczył rzut wolny na dwudziestym metrze od bramki Kołby, po czym sam podszedł do piłki i obił nią słupek bramki ŁKS-u.

Pierwsza odsłona pełna była fauli i przerywanej gry, zabrakło w niej za to trochę piłkarskiej jakości. Wynik 1-1 zapowiadał jednak emocje i walkę na całego po zmianie stron.

Druga połowa rozpoczęła się kolejnym faulem na Furmanie i kolejnym dośrodkowaniem 27-latka. Tym razem jego adresatem był Alan Uryga, który nie zdołał posłać futbolówki w światło bramki. W czasie pierwszego kwadransa tej części gry niewiele się działo. Tuż po jego upływie głosu zaczął dochodzić ŁKS, co zaowocowało genialną okazją Sekulskiego. Napastnik łodzian został obsłużony dobrą centrą przez Daniego Ramireza. Pozostało mu tylko skierować piłkę głową do bramki, lecz zamiast to zrobić, skierował ją nad poprzeczką.

Płocczanie nie zamierzali odpuszczać i po raz kolejny przycisnęli ŁKS. Drugą bramkę przyniósł im... stały fragment gry. Po dośrodkowaniu Furmana do bezpańskiej piłki przed polem karnym dopadł Giorgi Merebaszwili i uderzył lekko, ale niezwykle precyzyjnie, dając Wiśle prowadzenie, a w konsekwencji zapewniając jej komplet punktów. Wynik mógł jeszcze poprawić w 89. minucie Ricardinho, lecz nie wykorzystał celnego dośrodkowania z wolnego Furmana - uderzył w środek bramki i Kołba sparował piłkę na rzut rożny.

Wisła Płock odrodziła się pod wodzą trenera Sobolewskiego, zdobyła drugi z rzędu komplet punktów i odbiła się nieco od dna. Podopieczni Kazimierza Moskala kontynuują natomiast swoją niechlubną serię - to ich piąty kolejny mecz zakończony klęską.

Wisła Płock - ŁKS Łódź 2-1 (1-1)

 Bramki: 1-0 Kuświk (3.), 1-1 Sekulski (18.), 2-1 Merebaszwili (75.)

 Żółte kartki - Wisła Płock: Rasak; ŁKS Łódź: Juraszek, Sobociński, Guima

 Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce)

Widzów: 6 019

Tomasz Brożek

Po meczu Wisła Płock - ŁKS Łódź (2-1) powiedzieli:

Kazimierz Moskal (trener ŁKS Łódź): "Prawda jest taka, że jeśli nie chce się meczu wygrać, to się przegrywa. Mieliśmy decydującą piłkę na głowie Łukasza (Sekulskiego), którą powinien skończyć. Później jeszcze też mieliśmy sytuacje, które również powinniśmy lepiej wykorzystać. Dostaliśmy dwie bramki ze stałych fragmentów gry, gdzie po tej drugiej szczególnie nie wiem, jak to się stało. Nie mam nic więcej do powiedzenia. Brutalna okazuje się ta ekstraklasa, po dobrym początku, dobrze że teraz mamy przerwę, a potem kolejny wyjazd, tym razem do Szczecina. Musimy się pozbierać, musimy wierzyć, że kolejny mecz będzie tym, który będzie na przełamanie i wrócimy do swojej gry".

Radosław Sobolewski (trener Wisły): "Cieszą kolejne trzy punkty. Dzisiaj zmierzyliśmy się z zespołem o niesamowitym potencjale ofensywnym. Musieliśmy przed meczem to ująć w naszych planach. Zespół ŁKS-u średnio strzelał 20 razy na bramkę przeciwnika podczas ostatnich meczów, również jest drugą ekipą po Legii od względem liczby stwarzanych sytuacji bramkowych. Analizując zespół rywali, musieliśmy wziąć to pod uwagę, no i dobrać odpowiednie narzędzia i środki, żeby temu się przeciwstawić. Znowu i mam nadzieję, że będę to jak najczęściej powtarzał, że dziękuję swoim podopiecznym za zrealizowanie zadań taktycznych i konsekwencję w działaniu".

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Płock | ŁKS | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama