Reklama

Reklama

Trzy dni Milika w Turynie

​W 2001 roku miałem ofertę z Juve, ale w Turynie wytrzymałbym trzy dni, więc wybrałem Romę - opowiedział niedawno historię pertraktacji transferowych Antonio Cassano. Czy Arkadiusz Milik dostanie szansę na dłużej w stolicy Piemontu?

Najbliższy tydzień ma być decydujący w sadze transferowej Arkadiusza Milika. Napastnik reprezentacji Polski nadal jest poza kadrą Napoli i nie może występować w Serie A. Ostatni mecz w barwach drużyny z południa Italii rozegrał 8 sierpnia.

Było pięć, został Juventus?

Reklama

Tymczasem media na Półwyspie Apenińskim codziennie raportują o ewentualnych zmianach w rozmowach menedżerów Milika z potencjalnymi zainteresowanymi klubami. Jeszcze do niedawna wymieniano zarówno kluby z Włoch (Juventus i Roma), jak i spoza Serie A (Olympique Marsylia, Olympique Lyon i Atletico Madryt). Teraz podobno w wyścigu o Polaka pozostaje powoli już tylko klub Wojciecha Szczęsnego.

Czy Juve jest jednak zdeterminowane, aby wydawać 10-15 milionów euro na piłkarza, który nie gra od pół roku i ma za sobą dwie bardzo poważne kontuzje? Tym bardziej, że w perspektywie jest darmowy transfer latem tego roku. Według włoskich mediów w tym tygodniu ma więc dojść do decydujących rozmów.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Już latem ubiegłego roku trwały negocjacje na linii Napoli - Juventus - Milik, ale wówczas Fabio Paratici nie dogadał się z Aurelio De Laurentiisem. Czy teraz uda się dyrektorowi generalnemu Juve ściągnąć 26-letniego napastnika? Wydaje się to mimo wszystko skomplikowany ruch, bowiem w sytuacji Milika 10-15 milionów to spora kwota. A Stara Dama ma też plan B, czyli prowadzi rozmowy z 22-letnim reprezentantem młodzieżowym Włoch, Gianlucą Scamaccą. Urodzony w Rzymie napastnik jest piłkarzem Sassuolo, ale przebywa na rocznym wypożyczeniu w Genoi.

Korporacja Starej Damy

Pozostaje też kwestia poboczna - czy konflikt Milika z aktualnym pracodawcą nie zaszkodził mu i nie zepsuł trochę jego wizerunku? Tak jak niegdyś rozchwytywany Cassano z czasem stał się piłkarzem, którego wielkie kluby pomijały. - Dobrze, że nie przeszedłem do Juventusu, bo wytrzymałbym tam trzy dni: dzień podpisania kontraktu oraz prezentacji i dzień pierwszego treningu. Trzeciego dnia, kiedy kazaliby mi wyjąć kolczyki i obciąć włosy, uciekłbym - żartował ostatnio niepokorny Cassano.

Jaką drogę wybierze więc Milik i czy wytrzyma turyński rygor, gdzie panują specyficzne zasady korporacyjne, którym bez wyjątku muszą poddać się wszyscy piłkarze? A może tego właśnie trzeba teraz napastnikowi "Biało-Czerwonych", aby odbudować dawną formę?

Marcin Lepa, Polsat Sport

Dowiedz się więcej na temat: Arkadiusz Milik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje