Reklama

Reklama

Magda Linette: Osiem rakiet i naszyjnik

Magda Linette jest już w Indian Wells, gdzie zagra w tenisowym turnieju BNP Paribas Open 2019. Polka (92. w rankingu WTA) rozpocznie rywalizację od razu od turnieju głównego. Przed tym turniejem Linette opowiedziała trochę o blaskach i cieniach życia tenisistki. Jednym z elementów tego życia są nieustanne podróże.

- Czasami wychodzi tak, że nie ma mnie w domu przez ponad pół roku. Już się do tego przyzwyczaiłam, ale jest to trudne dla tych, którzy zostają - dla moich rodziców. Podczas tych wyjazdów jestem bardzo zajęta i czasami nawet nie mam czasu, aby o tym myśleć. Takie życie w ruchu w zasadzie mi odpowiada. Będzie problem jak będę musiała kiedyś się ustatkować - powiedziała Linette.

- W trakcie podróży poświęcam dużo czasu na naukę. Studiuję biznes i administrację. Jeżeli się nie uczę, to oglądam filmy albo śpię. Na to też zwykle nie mam wystarczająco dużo czasu więc nadrabiam podczas lotów - dodała nasza tenisistka.

Reklama

Linette zdradziła też, co zawsze zabiera ze sobą na każdy turniej tenisowy. - Na turnieje zabieram zwykle osiem rakiet, mam też dziewiątą rakietę, czyli... naszyjnik, który kupiłam trzy lata temu podczas Wimbledonu.

- Przez pięć lat utrzymuję się w pierwszej setce rankingu i wbrew pozorom nie jest to takie proste. Kiedy idzie się w przód, awansuje w rankingu, zarabia pieniądze, wtedy jest fajnie. Ale kiedy z roku na rok trzeba wciąż myśleć, jak obronić zdobyte punkty, kiedy trzeba się samemu finansować planując wyjazdy na turnieje, wtedy dochodzi dodatkowa presja, która często wychodzi na korcie - podkreśliła Linette.

- Moim marzeniem jest oczywiście wygranie turnieju Wielkiego Szlema i obojętne, który to byłby turniej. Marzenie są wielkie, ale wiem, że mam na to potencjał - powiedziała zawodniczka.

Grać dobrze w tenisa to jedno, a zachowywać się odpowiednio na korcie - to zupełnie inna sprawa i nad tym aspektem swojej kariery Magda Linette stara się ostatnio bardzo mocno pracować.

- Wychodzę z założenia, że trzeba być dobrą osobą. Czułabym się fatalnie, podśmiechując się ze swoich rywalek, a to można zauważyć w zachowaniu wielu tenisistek. To nie jest do końca tak, że zawsze jestem miła ale bardzo się staram. Wierzę, że to, co dajemy, to kiedyś do nas wróci. Pracuję nad sobą mocno już od kilku miesięcy i pod tym względem naprawdę bardzo się poprawiłam. Dużo lepiej się kontroluję i myślę, że jestem naprawdę na dobrej drodze - pochwaliła się tenisistka.

Dowiedz się więcej na temat: Magda Linette

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje