Reklama

Reklama

Duszan Kuciak - bohater z Bukaresztu

"Kuciak chciał sędziemu na koniec podarować zapalniczki! Szkoda czasu, znam sędziego ... Nie pali!!!" - napisał na Twitterze Zbigniew Boniek. Bramkarz mistrzów Polski nie mógł dogadać się z włoskim arbitrem, ale został bohaterem Legii.

Gdy przed rewanżowym meczem z Molde FK Duszan Kuciak doznał kontuzji, wszyscy drżeli ze strachu, że nie zagra. Obawy okazały się słuszne, bo Legia wcale łatwo i przyjemnie nie ograła Norwegów, a słowacki bramkarz, który ostatecznie zagrał w rewanżu, był głównym autorem wyeliminowania podopiecznych Ole Gunnara Solskjaera.

Reklama

Przed bitwą w Bukareszcie nikt nie miał już wątpliwości - będący w wysokiej formie Kuciak będzie kluczowym ogniwem Legii w walce o awans. Ci, którzy liczyli na golkipera "wojskowych", nie zawiedli się. Użytkownicy portalu INTERIA.PL ocenili występ Słowaka na 5,3 - zdecydowanie najwyżej z wszystkich piłkarzy, którzy w środowy wieczór pojawili się na boisku w stolicy Rumunii.

Kuciak błysnął już w 12. minucie zatrzymując w sytuacji sam na sam Federica Piovaccariego. Przed przerwą bramkarz Legii wygrał jeszcze pojedynek z Cristianem Tanase oraz pewnie bronił strzały Nicolae Stanciu. Przy bramce Piovaccariego nie miał nic do powiedzenia.

Także po przerwie słowacki bramkarz był pewnym punktem Legii i w dużej mierze dzięki niemu warszawianie przywieźli z Bukaresztu bezcenny remis i stanęli przed ogromną szansą gry w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

Jedynym problemem Kuciaka byli rumuńscy kibice, którzy w drugiej połowie uprzykrzali mu życie, rzucając w jego kierunku zapalniczki i inne przedmioty. Słowak też nie był bez winy, bo opóźniał wznawianie gry, czym denerwował krewkich rumuńskich fanów oraz włoskiego arbitra Nicolę Rizzoliego.

Włoch zdawał się nie zauważać problemów Kuciaka z przedmiotami z trybun, dodatkowo ukarał go "żółtkiem" za grę na czas. Po zakończeniu gry wściekły Kuciak pozbierał przedmioty, które leciały w jego kierunku i pobiegł z nimi do sędziego. Na szczęście obyło się bez drugiej żółtej kartki za protesty.

- Sytuacja po gwizdku? Nie mogę nic na ten temat powiedzieć. Może tylko tyle, że trochę się zdenerwowałem - powiedział po meczu Kuciak, cytowany przez legia.net.

"Kuciak chciał sędziemu na koniec podarować zapalniczki! Szkoda czasu, znam sędziego ... Nie pali!!!" - napisał na Twitterze prezes PZPN Zbigniew Boniek.

Na szczęście Rumunom nie udało się całkowicie wyprowadzić z równowagi bramkarza Legii, co mogło skończyć się nawet czerwoną kartką dla niego. We wtorek rewanż w Warszawie. Bez Kuciaka ciężko byłoby nawet marzyć o awansie.

W sercach kibiców tli się nadzieja, że w stolicy Polski nie trzeba będzie przeżywać horroru z Kuciakiem w roli głównej. Ale jeśli nawet to właśnie on ma dać awans mistrzowi kraju do Ligi Mistrzów po 17 latach, każdy z nas jakoś przeżyje ten "młyn" pod bramką Legii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje