Reklama

Reklama

W Zabrzu polecą głowy?

Trener Henryk Kasperczak w najczarniejszych snach nie przewidywał, że praca w Górniku ułoży mu się tak koszmarnie. Klub ze swojego rodzinnego miasta obejmował wprawdzie w trudnym momencie, ale właśnie po to, aby zaradzić problemom.

Tymczasem z Górnikiem jest coraz gorzej. Po niedzielnej porażce z Cracovią 0:2 zabrzanie sięgnęli dna. - Muszę się z tym przespać - mówił po meczu Kasperczak, który po meczu rozmawiał w "cztery oczy" z wiceprezesem firmy Allianz (strategiczny sponsor klubu) o przyszłości klubu. O przyszłości Kasperczaka jeszcze nie rozmawiano, choć z drugiej strony wyniki prowadzonej przez niego drużyny to dotkliwa szkoleniowa porażka. Przecież Górnik dysponuje naprawdę niezłym składem, na pewno nie najgorszym w lidze. Nawet, jeśli poprzedni szkoleniowiec - Ryszard Wieczorek - zawalił letnie przygotowania, to Kasperczak miał już dość czasu, aby dokonać korekt. Kibice na razie wyładowują swoją złość na piłkarzach. Kiedy skończy się czas ochronny dla trenera? Wszystko mają zmienić zimowe transfery. To jednak może być złudna perspektywa. W Polsce nie ma zbyt wielu dobrych piłkarzy, a za tych, których można by ściągnąć do Zabrza trzeba sporo zapłacić. W dobie nadciągającego kryzysu nawet tak możnego sponsora, jak Allianz nie stać na szastanie pieniędzmi. Na posiłki z innych krajów też nie ma za bardzo co liczyć, bo Kasperczak, pracując w Wiśle, pokazał że na zagranicznych rynkach nie ma dobrego rozeznania.

Reklama

W Zabrzu triumfował za to Artur Płatek, trener Cracovii, mieszkający opodal stadionu Górnika. Oczywiście trudno ogłosić go już cudotwórcą, bo przed "Pasami" jeszcze długa i mozolna droga, do zapewniania sobie ligowego bytu, ale już widać w nowym klubie radzi sobie lepiej niż Kasperczak w Zabrzu.

Po 14. kolejce mamy nowego lidera. Na pierwsze miejsce wróciła Wisła, ale mistrzom Polski będzie trudno utrzymać tę pozycję do wiosny. Podopiecznych Macieja Skorży czekają dwa trudne wyjazdy do Wrocławia i Chorzowa, a - mimo zdobycia trzech bramek w meczu z Lechią - skuteczność podopiecznych Macieja Skorży nadal woła o pomstę do nieba. Nie ma w naszej lidze drużyny, która marnowałaby tyle sytuacji.

W meczu na szczycie Lech pewnie pokonał Polonię 2:0. - Spodziewaliśmy się że Polonia postawi nam cięższe warunki - nie bawił się w dyplomację Franciszek Smuda. Kto jednak uważnie oglądał ostatnie mecze "Czarnych Koszul" wcale się nie dziwił. Polonia, owszem zdobywała punkty, ale jej meczów z Arką, Jagiellonią czy Piastem trudno było oglądać bez odruchu ziewania. Trener Jacek Zieliński narzekał, że nie docenia się jego zespołu. Mecz w Poznaniu pokazał dlaczego.

Dowiedz się więcej na temat: Henryk Kasperczak | kasperczak | Zabrze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje