Tuż przed pierwszym gwizdkiem meczu Górnik Zabrze - Piast Gliwice kibice zgromadzeni na trybunach zaprezentowali oprawę z użyciem pirotechniki. Murawa została w sporym stopniu zadymiona. Sędzia Paweł Raczkowski nie rozpoczął spotkania, mimo że minęła 17:30.
Zawodnicy nie przystąpili jednak do gry również wtedy, gdy widoczność już na to pozwalała. Trudno było dociec przyczyn takiego stanu rzeczy. Dopiero po dłuższej chwili okazało się, że są problemy z aparaturą VAR.
Brutalny faul w polskiej lidze. Poważne obrażenia gwiazdy, wideo mrozi krew w żyłach
Konsternacja w Zabrzu przed pierwszym gwizdkiem. Jeszcze jedna awaria systemu VAR
Momentalnie przypomniały się kontrowersje sprzed kilkunastu dni. Do awarii systemu wideoweryfikacji doszło wówczas w Białymstoku. Jagiellonia zremisowała z Rakowem Częstochowa 2:2, ale zdaniem obserwatorów wynik potyczki został wypaczony w wyniku błędów zespołu sędziowskiego.
Pomyłki miały wynikać z braki należytego kontaktu między wozem VAR a rozjemcami biegającymi po murawie. Nie działały również monitory, przeznaczone do analizowania spornych sytuacji. Więcej o tym piszemy TUTAJ.
W Zabrzu mecz ostatecznie rozpoczął się z blisko 10-minutowym poślizgiem. Arbiter Raczkowski ponownie więc znalazł się w chwilowych tarapatach, ale... akurat dla niego to w ostatnim czasie nie nowość.
W ostatniej kolejce Ligi Narodów właśnie ten sędzia nie uznał prawidłowo zdobytej bramki w spotkania Szwecja - Kazachstan. Nie ponosił jednak za to winy. Został wprowadzony w błąd przez Daniela Stefańskiego i Pawła Malca, którzy obsługiwali system VAR.
Innym razem Raczkowski został odsunięty od prowadzenia zawodów w Grecji, gdy najpierw został zaatakowany na lotnisku przez kibiców, a potem pomówiono go o spożywanie alkoholu. Szerzej o tym incydencie pisaliśmy TUTAJ.















