Reklama

Reklama

Formuła 1. Grzegorz Gac: No to jedziemy!

W ostatnich edycjach Grand Prix Austrii na Red Bull Ringu było pomarańczowo za sprawą holenderskich kibiców, których tysiące przybyły na tor, aby dopingować Maxa Verstappena. Nie zawiedli się – ich faworyt wygrał w dwóch ostatnich latach. W nadchodzący weekend na trybunach nie będzie widzów ani z Holandii, ani lokalnych, ani z żadnego innego kraju. Powodów nie trzeba chyba nikomu przypominać - pisze ekspert Interii Grzegorz Gac,

Kibice wyścigów na całym świecie czekali na dzień 5 lipca bardzo długo. Na torze Red Bull Ring rozpoczyna się właśnie 71 sezon Formuły 1. Co ciekawe, także drugi wyścig sezonu odbędzie się w Spielbergu zaledwie tydzień później, 12 lipca, tym razem jako Grand Prix Styrii, kraju związkowego w południowo-wschodniej części Austrii, zwanego po niemiecku Steiermark. Pandemia koronawirusa wymusza niestandardowe rozwiązania.

Grand Prix Austrii przechodziło zmienne koleje losu. Po raz pierwszy wyścig zwany po niemiecku Großer Preis von Österreich odbył się jako runda mistrzostw świata Formuły 1 w 1964 roku na torze Zeltweg wytyczonym na terenie bazy lotnictwa wojskowego.

Reklama

Na kolejny wyścig Austriacy musieli czekać do 1970 roku. Grand Prix Austrii odbyło się wówczas na torze zwanym Österreichring, który znajdował się w tym samym miejscu, co obecny obiekt, ale różnił się trasą i długością (5,9 km), zbudowanym w 1969 roku. Ścigano się tu do 1987 roku.

Potem nastąpiła 10-letnia przerwa, aż powrócono na przebudowany i skrócony do obecnych 4,3 km w roku 1996 według projektu Hermanna Tilke A1 Ring. Wyścigi gościły tam do 2003 roku. W 2014 nastąpił powrót po kolejnej zmianie nazwy, tym razem na Red Bull Ring.

Austria miała kilku bardzo znaczących kierowców Formuły 1. Najsłynniejszy z nich to oczywiście trzykrotny mistrz świata, prawdziwa legenda Niki Lauda. Nie wolno jednak zapominać o takich postaciach, jak Gerhard Berger, czy jedyny w historii pośmiertny mistrz świata (1970) Jochen Rindt. Nie wszyscy wiedzą, że w Formule 1 jeździł także związany od lat z Red Bullem Helmut Marko. 

Wyścig w Austrii, podobnie jak cały tegoroczny sezon będzie wyglądał zupełnie inaczej, niż zwykle, także na padoku. Zabraknie dobrze znanych efektownych obiektów zaplecza zespołów, które będą korzystać z tymczasowej infrastruktury zapewnionej przez organizatora. 

Zapowiedziano obecność w Austrii ekipy filmowej Netflixa, która będzie kręciła materiały do trzeciego sezonu swojego serialu. Pomimo pandemii serial musi trwać.

Zanim jeszcze rozpoczęło się ściganie, w padoku zapachniało małym skandalem. Zdaniem zespołu Red Bull Racing układ DAS, który reguluje ustawienie przednich kół w zależności od położenia kolumny kierownicy, stosowany przez Mercedesa, który ujrzał światło dzienne podczas zimowych testów w Barcelonie jest nielegalny. W swoim domowym wyścigu Red Bull raczej nie będzie rozrabiał, ale nie wyklucza kroków prawnych w dalszej części sezonu.

Mercedes przyjedzie do Styrii z poprawkami dotyczącymi głównie trwałości i niezawodności zespołów napędowych, które podczas testów w Barcelonie pozostawiały sporo do życzenia. Lewis Hamilton jest pewny skuteczności wprowadzonych zmian. Nieco zmienione jednostki napędowe przywiezie także Honda dla Red Bulla. Podobno bez poprawek, w porównaniu z zimowymi testami wystartuje Ferrari.

Faworyci w nadchodzący weekend? Mercedes i Red Bull. Kolejność dowolna, na razie raczej trudna do określenia. Red Bull to marka austriacka, a w sporcie gospodarzom pomagają podobno nawet ściany (w Formule 1 bariery?). Przez ostatnie dwa lata tak było w Austrii. Czy tak będzie i tym razem, przekonamy się w niedzielę 5 lipca. A także tydzień później. Z dwójki Mercedesa wyżej należy oceniać szanse Hamiltona, z pary Red Bulla - rzecz jasna Verstappena.

Nie należy nigdy lekceważyć Ferrari. Przed rokiem Charles Leclerc walczył jak lew o wygraną i dopiero w końcówce uległ Holendrowi. Zagadką pozostaje Vettel, który przeżywa ostatnio bardzo trudny czas, nawet pomimo braku ścigania. Wiadomo od miesięcy, że jego przygoda z Ferrari dobiega końca po sezonie 2020. Jak przyznał w czwartek Niemiec, zespół nie przedstawił mu propozycji kontraktu na przyszły rok. Dla czterokrotnego mistrza świata to policzek. Czy podrażniona ambicja Vettela wyzwoli w nim jakieś nowe pokłady talentu? Czy zdoła pokazać Scuderii, że pochopnie zrezygnowała z jego usług? Jedno jest pewne - w tym sezonie będzie iskrzyć pomiędzy nie mającym nic do stracenia Vettelem i młodym, ambitnym Leclerckiem. Pierwsza odsłona tego pojedynku już w ten weekend. W piątek, 3 lipca Vettel obchodzi swoje 33. urodziny. Będzie chciał je uczcić...

Jedno, co się nie zmieniło to ramowy układ weekendu, który rozpocznie się dwoma półtoragodzinnymi sesjami treningowymi w piątek o godzinie 11.00 i 15.00. Trzeci trening, trwający godzinę w sobotę w samo południe, a potem o godzinie 15.00 sesja kwalifikacyjna. 33. wyścig o Grand Prix Austrii rozpocznie się tradycyjnie w niedzielę o 15.10. Dystans wyścigu to 71 okrążeń o długości 4,3 km czyli łącznie 306,5 km.

Grzegorz Gac

#POMAGAMINTERIA

1 czerwca reprezentantka Polski w kolarstwie górskim Rita Malinkiewicz i jej koleżanka Katarzyna Konwa jechały na trening w ramach autorskiego projektu Rity dla pasjonatów kolarstwa #RittRide for all. Z niewyjaśnionych przyczyn w Wilkowicach koło Bielska-Białej wjechał w nie samochód jadący z naprzeciwka. Kasia przeszła wiele operacji, w tym zabieg zespolenia połamanego kręgosłupa i połamanej twarzoczaszki oraz częściową rekonstrukcję nosa i języka. Rita nadal pozostaje w śpiączce farmakologicznej, a jej obecny stan zdrowia jest bardzo ciężki. Potrzeba pieniędzy na ich leczenie i rehabilitację - dołącz do zbiórki. 

Sprawdź szczegóły >>>



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje