Zborowska i Wrona podjęli decyzję za plecami córki. Zaczęli się tłumaczyć
Andrzej Wrona i Zofia Zborowska zorganizowali swojej starszej córce, Nadziei, urodziny jak z bajki. Para przebrała się za kapitana Haka i Cynkę Dzwoneczek, postacie znane z książki i filmu "Piotruś Pan". Jak się okazało, nie wszystko poszło jednak do końca zgodnie z planem gości i samej dziewczynki. Rodzice za jej plecami podjęli decyzję dotyczącą prezentów dla małej. Dużą część z nich postanowili oddać. Wyjaśnili, dlaczego.

Wrona i Zborowska stwierdzili, że ich córka otrzymała mnóstwo prezentów i zabawek, ale ich zasady związane z wychowywaniem dzieci nie zakładały ofiarowywania tak dużej liczby urodzinowych upominków. Dużą część postanowili oddać za plecami ich pociechy.
Andrzej Wrona i Zofia Zborowska oddali prezenty córki
Po urodzinach Nadziei Andrzej Wrona pokazał swój bagażnik od góry do dołu załadowany prezentami i upominkami dla jego córki. Były siatkarz powiedział, że te prezenty, przede wszystkim zabawki, trafią do miejsca, gdzie każde dziecko będzie cieszyć się z najmniejszego podarku.
"To już kolejne urodziny naszych córeczek, które świętujemy w ten sposób. Robimy urodziny na kilkadziesiąt osób. Jaki jest sens, aby tak małe dziecko dostawało taką ilość prezentów?! Nadzia wczoraj dostała ich max dziesięć. Niektóre były symboliczne, inne wymarzone. Reszta to były dary dla Fundacji Rodzin Adopcyjnych, która wcześniej dała nam listę rzeczy najpotrzebniejszych na tę chwilę dla nich" - pisała Zborowska w mediach społecznościowych.
Zofia Zborowska postanowiła się wytłumaczyć
Mała Nadzieja nie widziała jednak tego, co od niej odjeżdża w aucie taty. Zborowska postanowiła od razu uprzedzić krytyczne komentarze pod swoim adresem w związku z przekazaniem prezentów córki innym dzieciom.
"I zanim ktoś napisze, że okradamy dziecko z prezentów, to zaznaczę: Nadzia dostała wczoraj prezent od nas (wieże psiego patrolu), dostała od dziadków i babć, cioci oraz kilku przyjaciół z przedszkola (m.in. psi patrolowiec, bluzeczkę ręcznie malowaną, szkatułkę z jednorożcem i super gry). Była najszczęśliwsza na świecie. Jakby dostała tego pięć razy tyle, to w żaden sposób nie mogłaby tego docenić" - pisała Zborowska.
Wrona i Zborowska za rok chcą zrobić dokładnie to samo, tylko że tym razem będą już w stanie lepiej wyjaśnić córce, dlaczego część z podarków przeznaczonych dla niej trafiło w inne, bardziej potrzebujące ręce. "Czy zrobimy tak za rok? Na bank, ale wcześniej przegadamy z nią ten temat i wytłumaczymy. Tak jak rozmawialiśmy o dzieleniu się zabawkami" - zapowiedziała aktorka.











