Reklama

Reklama

Formuła 1. Grzegorz Gac: Formuła w świątyni

U progu weekendu Formuły 1 piszemy zwykle, że wszyscy żyją już rywalizacją na torze. Tym razem jest trochę inaczej. Wyścigowy świat nie może się nadal otrząsnąć po tragicznej śmierci kierowcy Formuły 2 Anthoine'a Huberta w minioną sobotę w Spa. Nie ustają dyskusje, jakie wnioski można wysnuć z tej tragedii, aby uniknąć podobnej w przyszłości - pisze ekspert Interii Grzegorz Gac.

Na to pytanie odpowie dochodzenie prowadzone przez Międzynarodową Federację Samochodową czyli FIA. Na ile można ocenić tę tragedię z pozycji widza siedzącego przed telewizorem, wyglądało to na wyjątkowo nieszczęśliwy splot okoliczności, do którego doszło na równie ekscytującej, co piekielnie szybkiej partii toru.

Reklama

Współczesne samochody wyścigowe są niewiarygodnie mocne i wytrzymałe. Zapewniają naprawdę bardzo wysoki stopień bezpieczeństwa w wielu sytuacjach, ale w tego rodzaju kolizji młody Francuz nie miał szans. Wypadek mógł przypominać tragedię Alexa Zanardiego na torze Lausitzring w 2001 roku, gdy Włoch w podobnej kolizji stracił obie nogi.

Anthoine Hubert na początku swojej kariery odnosił sukcesy w kartingu. Ścigał się w Formule 4, a później w Eurocupie Formuły Renault 2,0, bardzo popularnej serii juniorskiej, gdzie odniósł dwa zwycięstwa. Pamiętam sympatycznego chłopaka w okularach z tamtych czasów, gdy komentowałem wyścigi z jego udziałem w Eurosporcie. Sezon 2016 przyniósł mu awans do Mistrzostw Europy Formuły 3, skąd trafił do serii GP3, zdobywając tytuł mistrzowski w roku ubiegłym. W szesnastu tegorocznych startach w Formule 2 odniósł dwa zwycięstwa, a do chwili tragedii zajmował ósme miejsce w punktacji.

Najnowsze wiadomości o Robercie Kubicy!

Eau Rouge i Raidillon to wyjątkowo ekscytująca kombinacja zakrętów. To niemal ikona wyścigów. Po długiej prostej w dół, lewy zakręt przechodzi w prawy z mocną kompresją, bo tu właśnie zaczyna się podjazd, a następnie w długi lewy "ślepy" łuk, gdzie samochód jest z kolei mocno odciążony. W przeszłości, nawet niedawnej, w wyścigach wielu serii dochodziło tu do groźnie wyglądających wypadków, zwykle jednak kierowcom sprzyjało szczęście. Fortuna opuściła Anthoine Huberta w sobotnie popołudnie. Śmierć kierowcy położyła się cieniem nad całym weekendem, także nad niedzielnym wyścigiem Formuły 1, bo przecież wielu obecnych kierowców trafiło do niej właśnie z Formuły 2 (zwanej wcześniej GP2). Cały światek wyścigów jest społecznością, która zawsze jednoczy się w żałobie po tragedii takiej, jak ta w Spa. Niestety, pomimo coraz lepszych zabezpieczeń kierowcy, samochodu i toru, człowiek jest wciąż najsłabszym ogniwem.

W dramatycznym głównym wyścigu weekendu swoje pierwsze zwycięstwo w karierze odniósł Charles Leclerc, chociaż gdyby było parę okrążeń więcej, z wygranej cieszyłby się zapewne Lewis Hamilton. Mercedes i tak osiągnął podczas tego weekendu znacznie więcej, niż można było się spodziewać czy obawiać po przegranych sesjach treningowych i kwalifikacyjnych. Tempo Scuderii zwłaszcza na prostych piekielnie szybkiego toru Spa było niesamowite.

W nadchodzący weekend na torze Monza, znanym jako "Świątynia szybkości", jeszcze szybszym niż Spa, Ferrari znów będzie faworytem. Po pierwszej od 10 miesięcy wygranej Ferrari oczekiwania włoskich kibiców są ogromne. Czytając doniesienia we włoskich mediach można mieć wrażenie, że jedynie pytanie to - Vettel czy Leclerc? Mercedes pokazał jednak w Spa po raz kolejny, że nawet nieco słabszym samochodem można wygrywać wyścigi. No i warto pamiętać, że przed rokiem Ferrari też było tu zdecydowanym faworytem, a skończyło się jak zwykle, czyli zwycięstwem Hamiltona.

Max Verstappen dostaje nowy silnik i wystartuje z tyłu stawki. To raczej (ale tylko raczej) wyklucza go z walki o zwycięstwo, ale solidna porcja punktów jest jak najbardziej możliwa, znając poziom umiejętności, ale i agresji u holenderskiego (wciąż) młodzieńca.

Swoje dwa grosze, a może więcej, może dołożyć pogoda. Prognozy przewidują przelotne opady deszczu, zwłaszcza w niedzielę. A pogoda jak wiadomo potrafi w wyścigach wiele zmienić.

Kolejny trudny weekend czeka Williamsa i Roberta Kubicę. Być może najtrudniejszy w sezonie. Po awarii silnika w Spa za plecami Polaka znajdzie się zmęczona życiem jednostka, która zaliczy już siódmy weekend. Pytanie, czy wytrzyma. Jednak największe problemy Williamsa to nadal przyczepność (czy też jej brak) i aerodynamika. Szczególnie na najszybszym w kalendarzu torze ten drugi element będzie miał kluczowe znaczenie. Williams generuje zbyt duży opór aerodynamiczny, aby myśleć z optymizmem o nadchodzącym weekendzie, chociaż różnice czasowe z uwagi na specyfikę obiektu mogą być mniejsze, niż na innych torach.

Monza to miejsce, jakich niewiele na świecie. Jeden z najstarszych torów za trzy lata będzie obchodził swoje stulecie. Na każdym kroku czuje się tu historię, tradycję i niezwykłą pasję sportu motorowego, a wyścigowy weekend na tym torze to zawsze wyjątkowe przeżycie. W końcu nie co dzień kierowcy ścigają się w świątyni.

Grzegorz Gac

Dowiedz się więcej na temat: Grzegorz Gac | Robert Kubica | Formuła 1

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje