Reklama

Reklama

Lech Poznań ma jeden plan - to Maciej Skorża. Co pokazał mecz w Krakowie?

Na tle statystującej i słabiutkiej Wisły Kraków piłkarze poznańskiego Lecha mogli sobie pohasać, może nawet odbudować morale, ale trudno w tej sytuacji mówić o przełomie. Rywal z Krakowa był na to za słaby. Mecz pokazał jednak, że Maciej Skorża jest nadal dobrym taktykiem, który potrafi szukać nowych rozwiązań. A to dzisiaj jedyna nadzieja Lecha.

Chociaż trener Maciej Skorża po przyjściu do Lecha Poznań mówił, że postara się wycisnąć punktowo z końcówki sezonu jak najwięcej i powalczy o puchary (to już niewykonalne), to jednak z perspektywy czasu widać, że mecze odziedziczone po trenerze Dariuszu Żurawia potraktował mocno eksperymentalnie. W gronie sześciu spotkań, jakie Kolejorz rozegrał pod ręką trenera Skorży, nie znajdziemy dwóch w identycznym składzie. A przecież w porównaniu z poprzednimi miesiącami teraz Lech nie jest aż tak nękany przez kontuzje czy kartki.

Lech Poznań zmienia taktykę

To ewidentny pokaz poszukiwań trenera Skorży nowych rozwiązań, które mogłyby uzdrowić Lecha. Poszukiwań trudnych, bo sam szkoleniowiec przyznał, że spodziewał się szybszych efektów po swoim przyjściu. W zasadzie to mało powiedziane, słowa nowego szkoleniowca i jego mowa ciała wskazują na to, że w zasadzie jest wstrząśnięty tym, co widzi. Pod tym względem nie różni się w zasadzie od innych obserwatorów czy kibiców Lecha - oni również są wstrząśnięci tym, jak zespół z takim potencjałem, pieniędzmi, a kto wie czy i nie kadrą (jesienią oceniano ją jako jedną z najsilniejszych w Ekstraklasie) może grać aż tak słabo jak Lech.

O co tu chodzi?

CZYTAJ TAKŻE: Lech Poznań zbankrutował sportowo

O niekompetencję, rzecz jasna. To rak, który toczy Kolejorza od dawna, a Maciej Skorża to szansa, aby sobie z tą chorobą poradzić. Wiele można bowiem powiedzieć o nowym trenerze Lecha, ale nie to, że jest niekompetentny. Udowodnił wielokrotnie, że jest inaczej, aczkolwiek od sześciu lat tej wiedzy i umiejętności wciąż nie potwierdził. 

Reklama

Oddanie sporej władzy w ręce Macieja Skorży, o którym informowaliśmy w Interia.pl, to nic innego jak przyznanie się Lecha do niekompetencji. Swoją drogą, Piotr Rutkowski zrobił już to wcześniej, gdy postanowił sprowadzić dyrektora sportowego. Problem w tym, że wybór padł na kandydata, który niespecjalnie go w orientacji w świecie futbolu przebija - Tomasza Rząsę. W myśl przysłowia zatem, ślepy nadal prowadził kulawego.

Maciej Skorża ma dokonać przełomu właśnie w kwestii kompetencji, ale aby mógł to zrobić, nie może korzystać z porad i mądrości tych, którzy się nie orientują i już to wykazali. Obecne władze od sześciu lat legitymuje bowiem kilka przypadków umieszczenia Lecha w - jak to same nazywają - "czołówce ligowej", co raczej powinno być kwestią domyślną, no i wejście do fazy grupowej Ligi Europy ostatniej jesieni. Za mało, aby uznać to za przejaw wiedzy i kompetencji, prędzej - pewnej wypadkowej, przypadku. Przy tym potencjale, jaki Lech ma można powiedzieć z dużym przekonaniem, że nawet zepsuty zegar dwa razy na dobę wskażę jednak właściwą godzinę.

Lech Poznań się zmienia?

Mecz w Krakowie z tak słabą Wisłą nie był wskazówką na to, że Lech się zmienił. Nie wykazał nawet jeszcze, że się zmienia. Udowodnił jedynie, że może to zrobić, o ile zachowa się mądrze. Trener Skorża to bowiem człowiek o sporych umiejętnościach taktycznych, który nawet w tak trudnej sytuacji, w jakiej Lech znajduje się obecnie, potrafi poszukać rozwiązań, które przynoszą zmiany na lepsze. 

Posadzenie na ławce Pedro Tiby trener Skorża zdefiniował właśnie jako zmianę taktyczną. przydatną podczas pojedynku w Krakowie, a nie sankcję wobec gracza, który kiedyś był ewidentnym liderem Kolejorza, a teraz wyraźnie obniżył loty. To znaczyć może, że w pierwszej kolejności Maciej Skorża nie korzysta z danej mu władzy karania czy przesuwania do rezerw zawodników, ale szuka zmian taktycznych w Lechu. Próbuje wyeliminować dawne przyzwyczajenia, skompromitowane schematy myślenia i gry. Wisła Kraków swoją niemocą i pasywnością mu pomogła, ale nie zmienia to faktu, iż nowy szkoleniowiec Kolejorza kombinuje i szuka. Z myślą o kolejnym sezonie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje