Po pierwszych 45 minutach meczu nastroje wśród polskich fanów były bardzo dobre. I choć widząc końcowy wynik trudno w to uwierzyć - nie było to bezpodstawne. Nasza drużyna znalazła sposób na Portugalczyków, umiejętnie neutralizując ich atuty i kąsając groźnymi akcjami. Wszystko zmieniło się jednak po przerwie. To było już zupełnie inne spotkanie.
Ostre strzelanie rozpoczął w 59. minucie Rafael Leao, a potem... potem zaczął się koszmar. Cztery kolejne gole rzuciły "Biało-Czerwonych" na kolana i nie pozwoliły wstać. Na osłodę pozostało nam tylko honorowe trafienie Dominika Marczuka, które nastrojów nie poprawiło wcale. Trudno się dziwić - tracimy najwięcej goli spośród wszystkich ekip rywalizujących w Lidze Narodów, a to, by w ogóle walczyć w barażu o pozostanie w Dywizji A zagramy w poniedziałek ze Szkocją. Jeżeli wyprzedzi nas ona w tabeli, zaliczymy bezpośredni spadek.
Brutalna krytyka pod adresem "Biało-Czerwonych"
Nic zatem dziwnego, że nastroje wśród ekspertów po 90 minutach gry były minorowe. Trudno było mówić o pozytywach po upokorzeniu, jakie zaserwowali nam Portugalczycy. Gryźć w język nie zamierzał się Łukasz Gikiewicz, który zaliczył piorunujące "wejście" na antenę programu "Gramy Dalej".
Klęska organizacyjna i sportowa. Zjedli nas. Ośmieszyli. Przemielili i wypluli
Ekipa Probierza ma niewiele czasu, by pozbierać się po klęsce i pokazać pazur przed własną publicznością, na Narodowym w Warszawie. Spotkanie ze Szkocją rozegrane zostanie w poniedziałek. Pierwszy gwizdek o godzinie 20:45. Relacja "na żywo" w Interii.












