Reklama

Reklama

Rzeźniczak: Wiemy, co jest kluczem do awansu

​- Kluczem do awansu będzie zachowanie czystego konta bramkowego w rewanżu - mówi obrońca Legii Jakub Rzeźniczak po wyjazdowym remisie ze Steauą (1-1) w walce o Ligę Mistrzów.

Jakub Rzeźniczak nominalnie jest prawym obrońcą, ale w Bukareszcie przez większość meczu musiał sobie radzić jako stoper i świetnie się wywiązał z tego zadania. - Osiągnęliśmy bardzo dobry wynik, przecież strzeliliśmy bramkę na wyjeździe. W poprzedniej rundzie eliminacji, z Molde, też przywieźliśmy 1-1, mam nadzieję, że finał rywalizacji ze Steauą będzie podobny i tego rywala też przejdziemy - powiedział Rzeźniczak.

Reklama

- Po kontuzji Tomka Jodłowca musiałem zagrać na stoperze. Zdarzały mi się również błędy. W pierwszej połowie daliśmy się za bardzo zamknąć na własnej połowie, ale w rewanżu, u siebie, przy wsparciu kibiców, powinno być lepiej - ma nadzieję legionista.

- Czy mogliśmy wygrać? Szkoda minimalnego spalonego Kuby Koseckiego, jego akcja mogła dać nam zwycięstwo, ale cóż, jest remis, gramy dalej... - kończy Jakub Rzeźniczak.

Lider drugiej linii mistrzów Polski - Miroslav Radović zwrócił uwagę na kiepski początek meczu w wykonaniu Legii. - Szczególnie słaby był zwłaszcza w moim wykonaniu. W pierwszych 15 minutach właściwie nie było mnie na boisku - kręcił głową "Rado".

Radović wypracował bramkę wyrównującą Jakuba Koseckiego. - Idealnie byłoby, gdyby udało się wygrać w Bukareszcie. Dziesięć minut po golu wyrównującym było dobre w naszym wykonaniu, wówczas mogliśmy zdobyć drugiego gola, ale się nie udało. Nie ma co narzekać, gdyż rywal też miał swoje szanse - podkreśla Radović.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje