Reklama

Reklama

Lech Poznań musi pamiętać, w jakiej jest sytuacji. Cel jest tylko jeden

To już nie jest moment, w którym Lech Poznań powinien bić się o mistrzostwo Polski i znajdować w czołówce polskich klubów, z której wypadł. On to mistrzostwo musi zdobyć. Ostatnie wydarzenia pokazują, że bez trofeum praca Lecha we wszystkich obszarach będzie kwestionowana i bez niego nigdy nie wyrwie się z tego kieratu.

Weźmy chociażby przedstawienie pierwszego transferu tego okna transferowego - Portugalczyka Joela Pereiry z Gil Vicente Barcelos. Wbrew zapewnieniom wielu kibiców, że Kolejorz już ich nie interesuje i zaczynają omijać związane z nim informacje, że ich nie chcą i po co w ogóle o tym pisać, transfery zawsze wzbudzają zainteresowanie. Przyjście Portugalczyka także.

Lech ograł transfer w interesujący sposób, proponując kibicom zagadkę. Tak aby mogli się pobawić w rozszyfrowanie nazwiska nowego zawodnika i mieć z tego frajdę. Zabawa ciekawa i w normalnych czasach zebrałaby tylko poklask. Teraz jednak pojawia się wiele uszczypliwych komentarzy typu: "gablotę z trofeami też macie zaszyfrowaną".

Reklama

Lech Poznań ma fatalny odbiór społeczny

To pokazuje, że bez zdobycia trofeum żadna działalność Lecha na żadnej płaszczyźnie nie będzie dobrze odbierana, a to ważna informacja dla wszystkich działów i wszystkich ludzi, którzy pracują w klubie i robią swoje. Są uzależnieni od tego, co dotąd wyprawiały władze Lecha i co teraz zrobią. Są zależni od losów najbliższego sezonu, który na dodatek okrasza stulecie klubu.

A to prowadzi do prostego wniosku, że niezależnie od tego, jakie Lech ma plany na przyszłość, jak chce się rozwijać i na co stawiać, w najbliższym roku wszystko musi zostać podporządkowane jednemu celowi - walce o trofeum. Ani ogrywanie i promocja młodzieży, ani bilansowanie budżetu, ani nic innego nie może mieć większego znaczenia, bo bez trofeum klub z Poznania przestanie być w ogóle odbierany przez ludzi na poważnie. Będzie mógł sobie wtedy sprowadzać tylu Portugalczyków, ile tylko chce i dowolnie ich ogrywać, napotka wzruszenie ramionami.

Trofeum w gablocie to gwarant spokoju, to warunek dalszego rozwoju, bo nawet jeśli Lech chce za pomocą swych wychowanków i centrum badawczo-rozwojowego stać się najlepiej szkolącym i najzdrowszym zespołem Ekstraklasy przyszłości, to może tych czasów doczekać już w zupełnie innej konfiguracji społecznej niż myśli.

Lech Poznań ma wieczne zainteresowanie?

Poznański klub wychodzi z założenia, że kibicowanie Lechowi jest uzależnieniem porównywalnym niemal do narkotycznego. Nagła podnieta jakimkolwiek transferem ma na to wskazywać, to dowód dostarczony klubowi, że zapowiedzi kibiców o zniechęceniu i braku zainteresowania w gruncie rzeczy są czcze. Ono wróci, gdy tylko coś się wydarzy, a przecież mamy nowy sezon, nowe rozdanie i nowe karty, a fatalne konto Lecha z jedenastym miejscem w lidze zostało wyzerowane. Kilka wygranych na początek powinna na nowo rozniecić pożar ze słabej iskry, która została na hubce.

To założenie oparte na wieloletnich obserwacjach zachowań społecznych wśród kibiców Lecha, ale pytanie jak długo będzie się sprawdzała. Dzisiaj Lech ma spora konkurencję i bynajmniej nie chodzi o poznańską Wartę, nawet nie o zagraniczne kluby, którym kibicowanie jest tak łatwo dostępne i zależy w zasadzie od tego, jak daleko od dłoni leży pilot do telewizora. Dzisiaj klub sportowy konkurować musi o ograniczony i reglamentowany czas widzów z całym niemal światem rozrywki i form spędzania weekendu. Wybór futbolu niekoniecznie jest już domyślny, więc ktoś kto rozczarowuje swoim poziomem, może się przeliczyć w oczekiwaniach na wieczna uwagę.

CZYTAJ TAKŻE: Lech Poznań wraca do koncepcji, którą sam skrytykował

Lech Poznań ma swoją wizję rozwoju i jakkolwiek by jej nie oceniać, trzyma się jej. Ta wizja na razie nie gwarantuje sukcesów. Jeżeli Kolejorz nie chce od niej trwale odchodzić, to dobrze byłoby, aby zrobił to doraźnie. Tak, aby trofeum bezwzględnie zdobyć i przedłużyć sobie mandat społeczny na własne działania. 

Po sporych wydatkach transferowych w 2017 roku Lech ustami prezesa Piotra Rutkowskiego mawiał, że nie był to dobry pomysł i że teraz dwa razy się zastanowi nim znów zrobi "skok na mistrzostwo". Mówił to, chociaż tamte wydatki sprawiły, że w sezonie 2017/2018 poznaniacy znaleźli się tak blisko mistrzostwa jak nigdy w ostatnich latach. Jeżeli więc Lech się dwa razy zastanowił, czy znowu robić "skok na mistrzostwo", pozostaje mieć nadzieję, że doszedł do wniosku, że tak.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy