Reklama

Reklama

Marcin Najman: „Jerzy Kulej. Mój mistrz”

Co połączyło Jerzego Kuleja z Marcinem Najmanem? Dlaczego dwukrotny mistrz olimpijski postanowił trenować pochodzącego z Częstochowy chłopaka, a następnie został jego dobrym przyjacielem? Skąd mistrz miał motorówkę i co denerwowało go najbardziej na świecie? Na te i wiele innych pytań odpowiada „El Testosteron” w książce pt. „Jerzy Kulej. Mój mistrz”.

Jerzy Kulej zmarł 13 lipca 2012 roku. Niewiele wcześniej, podczas ostatniej wspólnej podróży po Polsce, Marcin Najman zdradził mu, że chciałby spisać ich wspólne przygody i anegdoty. Mistrz zaakceptował ten pomysł, zastrzegł tylko, że chciałby rzucić okiem na książkę, zanim trafi ona do druku. Nie zdążył.

"Jerzy Kulej. Mój mistrz" nie jest biografią znakomitego pięściarza. To historia nieszablonowej przyjaźni, która połączyła jednego z najlepszych polskich pięściarzy w historii z młodym bokserem. Akcja książki rozpoczyna się w 2004 roku, kiedy namówiony przez kolegę Marcin Najman zadzwonił do Jerzego Kuleja, ówczesnego posła, z prośbą o pomoc.

Reklama

Ten bez chwili wahania się zgodził. Wkrótce został jego trenerem, a z czasem przyjacielem. Przyjaźń Jerzego Kuleja z Marcinem Najmanem trwała osiem lat. Na łamach książki śledzimy ich wspólne przygody, a także sportowe losy "El Testosterona". Nie brakuje oczywiście szczegółowego opisu konfliktu z Przemysławem Saletą, byłym przyjacielem częstochowskiego zawodnika i promotora.

Najciekawsze są anegdoty związane z Jerzym Kulejem. Jak ta z motorówką, która przemierzyła daleką drogę od planu zdjęciowego "Miami Vice" na Mazury. Marcin Najman, kiedy zobaczył imponującą "zabawkę" zaproponował, że poprowadzi, ale mistrz prędko wybił mu ten pomysł z głowy.

- Ty, chłopcze, możesz co najwyżej poprowadzić tutaj przy brzegu krowę za ogon. Nie masz uprawnień, musiałbyś mieć kartę sternika - wypalił Jerzy Kulej.

(...).

- Gdzie ją pan kupił? - zaciekawił się Marcin Najman.

- Odkupiłem od kolegi. To amerykańska maszyna, nie uwierzysz, ale to jest łódka z filmu "Miami Vice".

- Nie, dlaczego miałbym nie wierzyć, jest naprawdę świetna. Pewnie ten model zrobił furorę, skoro taką samą pływali policjanci z Miami.

- Kto ci powiedział, że taką samą? Mówiłem wyraźnie, że to jest właśnie łódka z tego filmu. Była do kupienia na jakiejś licytacji z pamiątkami z filmu i przyjaciel mi ją wylicytował, a potem przesłał.

***

Podobnych historii, ukazujących Jerzego Kuleja z innej, pozasportowej strony, jest w książce znacznie więcej.

***

Jerzy Kulej (19.10.1940 - 13.07.2012): dwukrotny mistrz olimpijski (1964, 1968) i mistrz Europy (1963, 1965) w wadze lekkopółśredniej. Stoczył 348, z których 317 wygrał, 6 zremisował i 25 przegrał. Nigdy nie leżał na deskach.

DJ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje