Reklama

Reklama

Połowa sezonu, a oni już jadą o wszystko

Zdunek Wybrzeże Gdańsk ma problem. Spory. W eWinner 1. Lidze nieubłaganie zbliża się półmetek fazy zasadniczej, a podopieczni Eryka Jóźwiaka wciąż nie mają na swym koncie ani jednego punktu. Najbliższe spotkanie z ROW-em Rybnik będzie dla nich prawdziwym meczem o wszystko. Choć po swojej stronie będą mieli atut własnego toru, to trudno określić ich murowanym faworytem. Rybniczanie nie tylko są rozpędzeni po sprawieniu sensacji w Bydgoszczy, ale przede wszystkim mają w swych szeregach Krystiana Pieszczka - gościa, który ma sporo do udowodnienia nadmorskiej społeczności.

Nigdy się nie poddawaj - głosi anglojęzyczny, poprawiony już tatuaż na klatce piersiowej Krystiana Pieszczka. Wychowanek Zdunek Wybrzeża Gdańsk powinien mocno wziąć go sobie w inną część ciała, prosto do serca. Transfer do ROW-u Rybnik miał być dla niego kołem ratunkowym. Niestety, w początkowej fazie sezonu sprawia ono wrażenie nienapompowanego. Na pięć dotychczasowych spotkań zawalił aż cztery. Dobrze poszło mu tylko przed dwoma tygodniami, gdy przy Gliwickiej 72 zjawił się przetrzebiony kontuzjami Aforti Start Gniezno. Tydzień później ROW sensacyjnie zremisował co prawda w Bydgoszczy, ale Pieszczek nie miał w ten sukces zbyt dużego wkładu. Zdobył zaledwie 5 punktów i bonus.

Reklama

Pieszczek ma idealne warunki

Gdzie ma złapać wiatr w żagle, jeśli nie w swym rodzinnym Gdańsku? Trudno przywieźć na myśl zawodnika, który zna tamtejszy tor lepiej niż  Pieszczek - wychowanek, wieloletni reprezentant i jeszcze w minionym sezonie kapitan Zdunek Wybrzeża. Szanse na to są tym większe, że jego macierzysta drużyna radzi sobie tak słabo, że... Po prostu sobie nie radzi.

Nie można tego usprawiedliwiać wyłącznie zawieszeniem Wiktora Kułakowa, podstawowego lidera drużyny. Eryk Jóźwiak stara się jak może, zarząd wypożyczył nawet Timo Lahtiego, ale zawodnicy Wybrzeża wciąż jadą na wstecznym biegu. Zajmują ostatnie miejsce w tabeli z okrągłym zerem punktów. Autostrada do najniższej ligi? Tak to póki co wygląda.

Wybrzeże na autostradzie do spadku?

Jeśli na własnym torze nie uda im się wygrać nawet z ROW-em, to praktycznie mogą już pakować się do drugiej ligi. O zwycięstwo może być zaś bardzo trudno, bo przy Zawodników 1 dobrze radzi sobie nie tylko Pieszczek, lecz także Nicolai Klindt. Wieść gminna niesie zresztą, że Krzysztof Mrozek zgarnął Duńczyka sprzed nosa gdańszczan, którzy również mieli sporą chrapkę na jego wypożyczenie.

Sytuacja Wybrzeża jest naprawdę nie do pozazdroszczenia. Gdzie mają zdobywać punkty, jeśli nie uda im się to w domowym meczu z Rybnikiem? Znad morza zwycięscy wracali już nawet zawodnicy Aforti Startu Gniezno. W gronie walczących o utrzymanie zespołów znajdują się co prawda jeszcze Trans Mf Landshut Devils, jednakże oni bronią się dobrą dyspozycją na domowym torze. Wygrali tam nawet z faworyzowaną Abramczyk Polonią Bydgoszcz.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL