Reklama

Reklama

Egzekucja w Częstochowie. GKM na kolanach!

Cudu nie było. Co gorsza ZOOleszcz GKM Grudziądz nie dość, że przegrał w Częstochowie z miejscowym zielona-energia.com Włókniarzem, to na domiar złego pozostawił po sobie bardzo słabe wrażenie. Porażka 65:25 mówi sama za siebie. Różnicy klas nie zmieniłaby nawet obecność kontuzjowanego Nickiego Pedersena.

Włókniarz - GKM. Egzekucja drużyny z Grudziądza

Mission impossible - tak można było określić szanse ZOOleszcz GKM-u Grudziądz na wygraną w Częstochowie. Jeszcze w połowie tygodnia działacze zachowywali umiarkowany optymizm. Zawodnicy, którzy mieli wcześniej problemy - Krzysztof Kasprzak i Przemysław Pawlicki, pracowali nad sprzętem, a efekty miały być widoczne pod Jasną Górą. Tyle, że w środę wszystkie plany legły w gruzach wraz z kontuzją Nickiego Pedersena. Genialny Duńczyk brał udział w karambolu w meczu ligi duńskiej i oczywistym było, że goście podejmą zielona-energia.com Włókniarz mocno osłabieni.

Reklama

Można powiedzieć, że problemy grudziądzan były wodą na młyn dla podopiecznych Lecha Kędziora. Nie żeby obawiali się o zwycięstwo, ale jednak drużyna nie jedzie od początku sezonu na najwyższym poziomie, dlatego taki z pozoru spokojniejszy mecz mógł być świetną okazją dla Bartosza Smektały czy Jakuba Miśkowiaka na dobry występ i poprawę nastrojów.

Ostatecznie rzeczywistość bez Pedersena okazała się dla gości z Grudziądza wyjątkowo brutalna. Bez swojego lidera GKM był tylko statystą dla zawodników Włókniarza. W zasadzie ciężko stwierdzić, czy częstochowianie tak dobrze przygotowali się do tego spotkania, bo przyjezdni byli w tym meczu jedynie tłem. Było ich stać tylko na pojedyncze zrywy. Gospodarze bawili się w najlepsze. Każdy bieg niezakończony ich podwójnym zwycięstwem można było odbierać w kategoriach dużego zaskoczenia.

W tej sytuacji trudno powiedzieć coś dobrego o podopiecznych Janusza Ślączki. Prawdę mówiąc nawet obecność Nickiego Pedersena niewiele by dała. Pewnie goście przegraliby nieco niżej, ale trudno przecież budować wynik na jednym zawodniku. Częstochowianie zaś mogą mieć duże powody do zadowolenia, choć zważywszy na formę rywala w samozachwyt popadać nie mogą. Na plus oczywiście jednak przede wszystkim występ Bartosza Smektały i młodzieżowców, którzy do tej pory trochę zawodzili.

Podsumowując więc mieliśmy do czynienia z meczem, który się odbył i jest do szybkiego zapomnienia. Włókniarz kupił sobie spokój i może z większym luzem przygotowywać się do kolejnych spotkań. Z kolei w zespole grudziądzkim chyba mogą powoli godzić się z myślą, że i w tym sezonie play-offy nie będą im dane. Nie zmieni tego nawet rychły powrót do jazdy Nickiego Pedersena. GKM odniósł bowiem w ostatnich tygodniach zbyt duże straty punktowe, aby liczyć się w grze o pierwszą szóstkę. Na pocieszenie pozostaje fakt, że spadek z PGE Ekstraligi raczej im nie grozi.

zielona-energia.com Włókniarz Częstochowa - ZOOleszcz GKM Grudziądz 65:25

zielona-energia.com Włókniarz Częstochowa:
9. Leon Madsen 15 (3,3,3,3,3)
10. Bartosz Smektała 12+3 (3,2*,2*,2*,3)
11. Kacper Woryna 8+2 (2*,1,3,w,2*)
12. Jonas Jeppesen 5+2 (2*,0,1,2*)
13. Fredrik Lindgren 12+1 (3,3,2*,3,1)
14. Mateusz Świdnicki 8+1 (3,2*,3)
15. Jakub Miśkowiak 5+1 (2*,1,2)
16. Andriej Rozaliuk NS

ZOOLeszcz GKM Grudziądz:
1. Wiktor Rafalski 0 (-,-,-,-,-)
2. Krzysztof Kasprzak 6 (0,2,1,0,3)
3. Frederik Jakobsen 5+1 (0,1,2*,1,0,1)
4. Przemysław Pawlicki 8 (1,3,0,2,0,2)
5. ZZ
6. Kacper Pludra 2 (1,0,0,1,0)
7. Kacper Łobodziński 0 (0,0,-)
8. Norbert Krakowiak 4 (1,0,1,1,1,d)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL