Reklama

Reklama

Tenis. Roger Federer jak Michael Jordan

17 lat temu Roger Federer wygrał swój pierwszy turniej wielkoszlemowy. W tę wyjątkową rocznicę zdecydował się na ogłoszenie swojego nowego projektu biznesowego. Przy okazji Szwajcar dużo mówił o tym, czym zajmuje się w czasie pandemii. Ogłosił śmiały plan - po operacjach chce wrócić mocniejszy w przyszłym sezonie!

- Jako chłopiec zawsze żartowałem, że tutaj wygram. Marzenia się spełniają - mówił Federer 6 lipca 2003 roku po zwycięstwie z Markiem Philippoussisem na korcie centralnym Wimbledonu. Pokonał Australijczyka 7:6 (2), 6:2, 7:6 (3). Miał wtedy 21 lat. Wielka przyszłość dopiero przed nim. To było jego pierwsze z 20 zwycięstw wielkoszlemowych w karierze, pierwsze z ośmiu w Londynie.

W poniedziałek Szwajcar uczestniczył w wideokonferencji dla kilkunastu dziennikarzy z całego świata. Początek lipca to czas Wimbledonu.  Ubrany był zgodnie z modą panującą na All England Lawn Tennis and Croquet Club. Na biało.

Reklama

Pretekstem do spotkania był nowy biznes najlepiej opłacanego sportowca na świecie. Federer wraz ze szwajcarską firmą "On" zaprezentował kolekcję butów o nazwie "Roger", dokładnie "The ROGER Centre Court 0-Series". To białe sneakarsy (rodzaj półbutów), nie nadające się jednak do gry w tenisa. - Są zainspirowane tenisem. Wolałem jednak buty do codziennego użytku. Aby stworzyć buty tenisowe, w których można byłoby rozegrać pięć setów, proces kreacji trwałby dużo dłużej. Nie mieliśmy na to czasu. Jestem przekonany, że zagram jeszcze kiedyś w "On" - powiedział 38-letni zawodnik.

Tenisista ze Szwajcarii wykorzystuje swoją markę związaną z imieniem podobnie jak słynny koszykarz Michael Jordan, czy inny tenisista Sam Smith. Oni również sprzedają buty pod własnym imieniem albo nazwiskiem.

Federer, który przez długi czas milczał, mówił przede wszystkim o swoim zdrowiu. Już w czasie pandemii ogłosił, że - bez względu na to, jaki będzie kalendarz ATP - w tym roku nie zagra. Przeszedł dwie operacje kolana, ostatnią na początku czerwca. Nie poddaje się. Chce wrócić na kort, a szczególnie zagrać znów na Wimbledonie. - To jest jeden z moich wielkich celów. Dlatego każdego dnia ciężko pracuję i robiąc blok ćwiczeń fizycznych przez 20 tygodni mam nadzieję, że zagram ponownie na Wimbledonie w przyszłym sezonie - ogłosił. - Wimbledon dał mi wszystko. Dokładnie tego samego dnia 17 lat temu wszystko dla mnie się zaczęło - dodał, nawiązując do zwycięstwa nad Philippoussisem.

 Mimo przerwy w rywalizacji Federer czuje się bardzo zajęty, nie tylko z powodu rehabilitacji i zaangażowania w biznes. - Cały czas działamy w mojej fundacji, załatwiamy różne sprawy, ale jestem też sporo czasu poświęcam dzieciom, pracom domowym - powiedział. Szwajcar ma czworo dzieci, 11-letnie bliźniaczki - Charlene i Mylę oraz sześcioletnich bliźniaków - Leo i Lenny’ego.

Czas pandemii spędza z rodziną we własnej posiadłości. - Mam spokój, jesteśmy bezpieczni, z daleka od świata, bo mieszkamy w górach i nie stykamy się z  nikim. Swoich rodziców nie widziałem od trzech miesięcy. Zachowujemy się bardzo ostrożnie. Ten czas pozwala mi zastanowić się nad tym, co jest ważne w życiu. Rodzina, przyjaciele, zdrowie, to są te podstawowe wartości, od których odciągają nas codzienne czynności. Nie mogę narzekać na ten czas. Od 25 lat ciągle podróżuję i nigdy nie zostawałem w domu dłużej niż sześć tygodni - stwierdził Federer.

ok

Dowiedz się więcej na temat: roger federer | tenis

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje