Reklama

Reklama

Dziennik Barcy i Realu

Santos FC czuje się oszukany przez Neymara

Przedstawicielka Santos FC powiedziała we wtorek przed hiszpańskim sądem, że brazylijski klub czuje się oszukany przez Neymara i jego ojca, po tym jak na światło dzienne wyszły szczegóły transferu napastnika do FC Barcelona.

Fatima Cristina Bonassa, specjalistka od finansów, która reprezentuje klub, gdzie piłkarz zaczynał swoją karierę, mówiła przed sędzią w Madrycie, że Neymar w czasie, gdy toczyły się rozmowy o jego transferze do Barcelony, był już pełnoletni i wiedział, co podpisuje.

Bonassa była przesłuchiwana przez pięć godzin w sprawie zarzutów o nieprawidłowości przy przyjściu Neymara do stolicy Katalonii w 2013 roku, w związku ze skargą złożoną przez brazylijski fundusz DIS, który posiadał 40 procent sportowych praw do Neymara, gdy ten występował jeszcze w Santosie.

Reklama

Bonassa wskazała, że brazylijskie prawo zezwala piłkarzowi na wybór klubu, gdzie ma zostać sprzedany, a Neymar nalegał, aby trafić właśnie do Barcelony.

Dopiero po zapoznaniu się z kwotami, jakie rzeczywiście zostały zapłacone przy tej transakcji, Santos zrozumiał, dlaczego zawodnik tak chciał przenieść do "Dumy Katalonii".

Według pierwotnych danych transfer Neymara kosztował Barcelonę 57,1 mln euro, z czego 40 milionów dostała firma należąca do ojca piłkarza, a Santos tylko 17,1 mln.

Jednakże hiszpańskie organy sądowe doszukały się różnych dodatkowych transakcji przy tym transferze, które zwiększyły jego wartość do ponad 83,3 miliona euro.

Fundusz DIS twierdzi, że został oszukany w sprawie rzeczywistych korzyści wynikających ze zmiany barw klubowych napastnika, po pierwsze dlatego, że część sumy transferowej została ukryta przez Barcelonę i Santos.

Co więcej uważa, że umowa, jaką zawarły, jeszcze przed transferem, Barcelona i Neymar uniemożliwiła innym klubom składanie ofert, co też miało wpływ na ostateczną jego wysokość.

DIS otrzymał z tytułu tego kontraktu 6,8 miliona euro, czyli 40 procent z 17,1 mln, które "Duma Katalonii" zapłaciła Santosowi.

Przesłuchiwani w poniedziałek Josep Maria Bartomeu, prezes Barcelony, i Sandro Rosell, jego poprzednik, nie złożyli żadnych nowych zeznań, podtrzymując to, co powiedzieli o tej sytuacji podczas poprzednich przesłuchań.

Dzisiaj przed sądem stawił się także Neymar i jego rodzice.

Po wysłuchaniu ich zeznań sędzia zadecyduje, czy sprawa będzie kontynuowana postawione zostaną komuś zarzuty.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL