Reklama

Reklama

Dziennik Barcy i Realu

Luis Suarez po debiucie w Gran Derbi: Słodko-gorzkie uczucie

- Uczucie po meczu jest słodko-gorzkie z uwagi na wynik, ale wiem, że ten zespół już wiele razy się podnosił - powiedział Urugwajczyk Luis Suarez po porażce Barcelony 1-3 z Realem Madryt w Primera Division.

Suarez wrócił do gry po czteromiesięcznej karze za ugryzienie Włocha Giorgia Chielliniego podczas mundialu.

W spotkaniu 9. kolejki hiszpańskiej ekstraklasy Real przegrywał 0-1 po bramce Neymara (asysta Suareza), ale później strzelił trzy gole. Ich autorami byli kolejno: Cristiano Ronaldo z rzutu karnego, Pepe oraz Karim Benzema.

To 229. w historii "el Clasico" i 92. zwycięstwo "Królewskich". Ekipa z Katalonii wciąż jest liderem tabeli - 22 pkt, ale ma już tylko jeden przewagi nad odwiecznym rywalem.

Reklama

- Jestem bardzo zadowolony, że znów mogę grać. Okres dyskwalifikacji już za mną, to wielka ulga. Uczucie po meczu jest słodko-gorzkie z uwagi na wynik, ale wiem, że ten zespół już wiele razy się podnosił - podkreślił Suarez.

- Na Santiago Bernabeu gra się bardzo ciężko, ale dałem z siebie wszystko. Cała drużyna tak się starała. Cóż, musimy teraz zacząć nowy rozdział - dodał Urugwajczyk.

Barcelona straciła pierwsze bramki w tym sezonie Primera Division. W sobotę zakończyła się seria chilijskiego bramkarza Claudio Bravo, który był niepokonany w lidze przez 754 minuty.



Trener Katalończyków Luis Enrique chwalił po meczu Suareza. - Zagrał dobrze. Pokazał większe tempo niż się spodziewałem. To ważny zawodnik, który wie, jak gramy, przecież cały czas z nami pracował - podkreślił szkoleniowiec.

Jak dodał, zmienił Urugwajczyka w 69. minucie, ponieważ "ostatnie pół godziny mogło być dla niego ciężkie".

Satysfakcji ze zwycięstwa nie ukrywał za to trener Realu Carlo Ancelotti.

- Nie straciliśmy głowy po niekorzystnym początku. Trzymaliśmy się naszych pomysłów i wszystko poszło dobrze. Jestem dumny z moich piłkarzy, ponieważ ich profesjonalizm jest wyjątkowy. Mam na myśli koncentrację, myślenie o tym, co robią, podążanie za wyznaczoną strategią i taktyką. Chcieliśmy atakować, posiadać piłkę, grać skrzydłami. W drugiej połowie wygraliśmy mecz, ponieważ bardzo pragnęliśmy zwycięstwa - podkreślił włoskich opiekun "Królewskich".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL