Reklama

Reklama

Stefan Żywotko kończy 101 lat!

Dzisiaj 101 lat kończy Stefan Żywotko. Pochodzący ze Lwowa szkoleniowiec jest najbardziej utytułowanym polskim szkoleniowcem, który pracował za granicą. Przez prawie 14 lat pracy w JS Kabylie siedem razy zdobywał mistrzostwo Algierii, puchar kraju, a przede wszystkim dwa klubowe mistrzostwa Afryki i raz Superpuchar Czarnego Lądu!

Stefan Żywotko urodził się 9 stycznia 1920 roku z Zniesieniu, które potem stało się częścią rozrastającego się Lwowa, trzeciego pod względem ludności, po Warszawie i Łodzi, polskiego miasta okresu międzywojennego. Tam też zaczął grać w piłkę w niewielkim dzielnicowym klubie LKS Zniesieńczanka. Z boiska znał się z Kazimierzem Górskim, który był od niego młodszy o niewiele ponad rok. W trakcie niemieckiej okupacji obaj grali w klubie o nazwie Garbarnia.

Reklama

Po zakończeniu II wojny światowej Żywotko znalazł się z rodzicami w Szczecnie. Grał i trenował piłkarzy Gwardii Szczecin, potem Arkonii. Z klubem z Lasku Arkońskiego w 1961 roku wywalczył awans do ówczesnej I ligi (Ekstraklasy). Potem ten sam wyczyn powtórzył z piłkarzami Pogoni Szczecin (1966) oraz Arki Gdynia (1976). Po igrzyskach w Montrealu miał razem z Kazimierzem Górskim wyjechać do pracy w Kuwejcie, ale "tylko" srebrny medal biało-czerwonych sprawił, że sportowa władze zablokowały wyjazd. Górski szybko znalazł zatrudnienie pod Akropolem. Żywotko musiał czekać. Szansa zagranicznego wyjazdu pojawiła się w grudniu 1977 roku. Trafił do socjalistycznej wtedy Algierii, gdzie zatrudniano szkoleniowców głównie z krajów tzw. demokracji ludowej. Żywotko został trenerem klubu o nazwie JE Tizi-Ouzou, teraz JS Kabylie. Miał tam zostać 2-3 lata, a pracował do 1991 roku, do momentu wybuchu w kraju krwawej wojny domowej, która kosztowała życie kilkuset tysięcy ludzi.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

JS Kabylie prowadził razem z miejscowym szkoleniowcem Mahieddine Khalefem, ale de facto sam za wszystko odpowiadał. Okres pracy z klubem z miasta z Tizi Ouzo, z regionu Kabylii, to niekończące się pasmo sukcesów. Żywotko z JSK siedem razy zdobywał mistrzostwo kraju, a przede wszystkim zaliczał kolejne triumfy w rywalizacji kontynentalnej. W 1981 roku po pokonaniu w finale AS Vita Club z Zairu Kabylowie cieszyli się z pierwszego Pucharu Afryki. Kolejny kontynentalny triumf miał miejsce w 1990 roku, kiedy to w dwumeczu uporali się z zambijskim Nkana Red Devils.

W czasach Żywotki JS Kabylie nazywano "Jumbo JET". - Dlaczego? Bo te puchary za nami latały - wspomina sędziwy trener. Jeszcze kilka lat temu chciano, żeby Żywotko poleciał do swojego byłego klubu, gdzie jest żywą legendą i pomógł w wykaraskaniu się z kłopotów! W jego czasach nie dochodziło i nie do pomyślenia były takie sceny, jakie mają miejsce teraz. Kilka dni temu doszło do odwołania konferencji prasowej w JS Kabylie, na której pojawili się miejscowi ultrasi, niezadowoleni z wyników i polityki prowadzonej przez zarząd JSK. Od lat klub z Tizi Ouzou nie może nawiązać do sukcesów, kiedy na ławce zasiadał polski szkoleniowiec z Kresów.

Michał Zichlarz

Dowiedz się więcej na temat: Stefan Żywotko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje