Reklama

Reklama

Śląsk zdobył twierdzę Chorzów

Wrocławianie po porażce u siebie z Piastem Gliwice w poprzedniej kolejce zamierzali się zapewne odegrać na innej śląskiej drużynie. Trener gości Ryszard Tarasiewicz poważnie przemeblował skład - zrobił cztery zmiany w porównaniu z ostatnim meczem - i ... wygrał na Cichej..

W pierwszej połowie ciekawiej niż na murawie było na trybunach, gdzie chorzowscy kibice urządzali sobie taneczne korowody. Gospodarze atakowali, mieli jednak bardzo poważne problemy z przebiciem się przez wrocławską obronę. Bramkarz Śląska raz musiał "poważnie" interweniować - po strzale Marcina Zająca w 38 minucie.

Goście jak bokser schowany za podwójną gardą czekali na swoją szansę. Nadeszła w 50 minucie. Dośrodkowanie Krzysztofa Ostrowskiego z prawej strony głową "wykończył" Tomasz Szewczuk. Wrocławianie "poszli za ciosem" i 8 minut później podwyższyli wynik. Janusz Gancarczyk nie zmarnował sytuacji sam na sam z chorzowskim bramkarzem. Gola mogła przynieść także kolejna akcja wrocławian, gdyby Sebastian Mila dobijając strzał Szewczuka trafił do pustej bramki z trzech metrów.

Reklama

Kiedy chorzowianom zajrzało w oczy widmo klęski, wzięli się do odrabiania strat. Atak rozruszali rezerwowi Marcin Sobczak i Remigiusz Jezierski, ale autorem kontaktowego trafienia był Marcin Zając. Wrocławianie nie zamierzali się tylko bronić. W 79 minucie Janusz Gancarczyk znów był "oko w oko" z Krzysztofem Pilarzem, ale tym razem lepszy był bramkarz. Chorzowianie nie zdołali doprowadzić do remisu a szkoleniowiec Śląska Ryszard Tarasiewicz schodząc z murawy mógł z zadowoleniem odetchnąć... ściągając przy okazji z wyraźną ulgą krawat

Po meczu powiedzieli:

trener Śląska Ryszard Tarasiewicz: "Dziękuję zespołowi za zaangażowanie i dobrą grę. Potwierdziliśmy dziś dobre przygotowanie motoryczne. Uważam, że odnieśliśmy w pełni zasłużone zwycięstwo strzelając dwie piękne bramki. Przy odrobinie szczęścia Mili mogło być w ogóle po meczu".

trener Ruchu Bogusław Pietrzak: "Podjęliśmy walkę, niestety po raz kolejny nie umieliśmy wykorzystać stworzonych sytuacji i rywal nas pokarał. Przez pierwsze minuty po przerwie my chyba byliśmy jeszcze w szatni. Śląsk wygrał rzeczywiście zasłużenie".

Ruch Chorzów - Śląsk Wrocław 1:2 (0:0)

Bramki: 0:1 Tomasz Szewczuk (50-głową), 0:2 Janusz Gancarczyk (58), 1:2 Marcin Zając (68).

Żółta kartka - Ruch Chorzów: Maciej Sadlok.

Sędzia: Marcin Wróbel (Warszawa). Widzów 7 000.

Ruch Chorzów: Krzysztof Pilarz - Wojciech Grzyb, Rafał Grodzicki, Maciej Sadlok, Krzysztof Nykiel - Marcin Zając, Maciej Scherfchen (54. Marcin Sobczak), Michał Pulkowski (82. Pavol Balaz), Grzegorz Baran, Tomasz Brzyski - Piotr Ćwielong (63. Remigiusz Jezierski).

Śląsk Wrocław: Jacek Banaszyński - Krzysztof Wołczek, Piotr Celeban, Dariusz Sztylka (58. Zbigniew Wójcik), Mariusz Pawelec - Krzysztof Ostrowski (85. Marek Gancarczyk), Antoni Łukasiewicz, Sebastian Mila (75. Vuk Sotirović), Sebastian Dudek, Janusz Gancarczyk - Tomasz Szewczuk.

Dowiedz się więcej na temat: Ruch Chorzów | bramki | Chorzów | Śląsk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje