Reklama

Reklama

PZPN, czyli państwo w państwie

PZPN był państwem w państwie, w którym - takie mam wrażenie - obowiązywała jedna zasada: hulaj dusza, piekła nie ma! Można było podpisać umowę z okresem wypowiedzenia na - bagatela - 36 miesięcy. Rzecz jasna biegnącym od 1 stycznia następnego roku. Można było - w czasie wyjazdu służbowego - na koszt związku wziąć zabiegi SPA na kilka tysięcy złotych. Można było wypędzić Białego Orła z koszulki i wmawiać, że tak wygląda przyszłość.

Państwo PZPN, w tej postaci jaką zafundowali nam Grzegorz Lato i Zdzisław Kręcina, dobiega końca. Nowy prezes PZPN, Zbigniew Boniek powtarza w kółko: "Bałagan, bałagan, bałagan". Mam nadzieję, że Boniek sam sfinansował swoją kampanię wyborczą. Ponieważ Lato tego nie uczynił, stając się poniekąd zakładnikiem Grzegorza Kulikowskiego.

Krążyły legendy

O finansowaniu kampanii wyborczej Laty w 2008 roku krążyły legendy. Mówiło się o co najmniej 400 tysiącach złotych. Sam Kulikowski powiedział niedawno: "Kosztowało mnie to nie tak dużo - 200 tysięcy złotych". Jednak później swobodnie poruszał się po korytarzach siedziby PZPN przy ulicy Bitwy Warszawskiej 1920 roku. I sponsorowana przez Kulikowskiego Fundacja Sportowa Akademia otrzymała od Laty i Kręciny umowę na... usługi transportowe. To nie żart, to rzeczywistość. A i jeszcze jedno - prezesem Fundacja Sportowa Akademia był Władysław Żmuda, zatrudniony przez PZPN, aby prowadzić reprezentacje młodszych kategorii wiekowych.

Po aferze taśmowej - w której Kulikowski nagrywał Latę i Kręcinę - umowa na usługi transportowe została wypowiedziana wiosną 2012 roku. Mimo zapisu paragrafu 4 aneksu numer 3, który stanowi, że umowa zawarta jest na czas nieokreślony z prawem wypowiedzenia na koniec każdego roku kalendarzowego z terminem wypowiedzenia 36-miesięcy od końca roku, w którym została wypowiedziana. Piękny kwiatek!

Teraz Kulikowski wystosował pismo do Bońka, w którym żąda uregulowania należności. I pisze: "Brak rozważenia naszych propozycji może skutkować koniecznością poniesienia dużych kosztów przez PZPN. Do końca okresu wypowiedzenia umowy tj. do 31 grudnia 2015 roku będą zmuszeni Państwo wynajmować autokary u innych przewoźników za średnio kwotę 800 tysięcy do 1 miliona złotych rocznie. Poniosą więc Państwo w ciągu trzech lat koszty rzędu 2,5 do 3 milionów złotych. Dodatkowo istnieje ryzyko, iż PZPN przegra proces za niewłaściwe rozwiązanie umowy. Koszt takiego rozstrzygnięcia wraz z odsetkami, kosztami sądowymi, komorniczymi i wynagrodzeniem adwokatów może wynieść ok. 3 milionów złotych". Boniek nie zamierza płacić. "Rozważamy, czy nie zgłosić tego typu umów do prokuratury" - mówi nowy prezes PZPN.

Nowe umowy

Ciekawe, ile jeszcze jest takich umów w PZPN-ie? Mateusz Borek w "Cafe Futbol" w Polsacie Sport poinformował, że w ostatnich dniach urzędowania Laty podpisano sporo nowych umów. Wiceprezes PZPN Marek Koźmiński powiedział: "Wiele z nich wynikało z poprzednich". Czy to jednak właściwe, że kończy się kadencja, a tutaj podpisuje się umowy, które będzie realizował nowy zarząd? Tak jest również z umową o przejęciu Klubu Kibica. Boniek był dotychczas pierwszym krytykiem Klubu Kibica. Po analizie przejęcia Klubu Kibica złapał się za głowę, szczególnie, iż opinie prawne nie zmuszały PZPN-u do tego.

W "Cafe Futbol" Koźmiński przyznał: "Spotkaliśmy się z firmą Nike przy okazji prezentacji nowej kolekcji dla reprezentacji i w kuluarach dyskutowana była kwestia odszkodowania za akcję ze zdjęciem godła". Miało to miejsce jesienią 2011 roku na wniosek szefa departamentu komunikacji i mediów, Piotra Gołosa - w ramach wielkiej operacji nowego wizerunku PZPN. Ten nowy wizerunek runął w dniu... jego wprowadzenia, gdy w listopadzie 2011 roku zaprezentowano koszulki drużyny narodowej na finały Euro 2012 bez Orła Białego. Po kilku tygodniach Lato wycofał się z tego haniebnego pomysłu, ale... Koszty zostały.

Zapewne Boniek wynegocjuje porozumienie z Nike, ale od tematu uciec nie sposób. Co więcej - Nike wielokrotnie sygnalizował PZPN-owi, że zdjęcie godła to fatalny błąd. Sygnalizował to również kapitan reprezentacji, Kuba Błaszczykowski, który widział prezentacje. Nic nie pomagało. Lato z Kręciną brnęli w ślepą uliczkę, a dziś trzeba płacić rachunki.

W poniedziałek Boniek poleciał na rozmowy do UEFA (Europejskiej Unii Piłkarskiej). Tematem jest płatność za finały Euro 2012, ale nie tylko - również rozmowa o wynagrodzenie dla PZPN z tytułu centralizacji prawa telewizyjnych, które nastąpi od początku eliminacji Euro 2016. Szef UEFA, Michel Platini to przyjaciel Bońka, ale zapewne rozmowy będą twarde. Okazuje się, że PZPN za czasów Laty przystał, aby za eliminacje Euro 2016 roku otrzymać od UEFA z tytułu praw telewizyjnych 8,5 miliona euro. Tymczasem dotychczasowa umowa ze Sportfive gwarantowała 12 milionów euro!

PZPN zwalnia

Sekretarz generalny PZPN, Maciej Sawicki zwalania kolejne osoby. Po korytarzach siedziby przy Bitwy Warszawskiej 1920 roku, krążą pracownicy przekazując plotki i informacje. Hitem stało się zwolnienie dyscyplinarne dwóch pracownic kilka dni temu. Powód? Sprawdzenie rachunków szczegółowych przy fakturach za delegację służbową sprzed kilku miesięcy. Okazało się, że na koszt PZPN-u można było zrealizować zabiegi SPA na 5 tysięcy złotych. Czy to była norma w PZPN? Mam nadzieję, że nie...

Faktem jest, że poprzedni wiceprezes ds. organizacyjno-prawnych Rudolf Bugdoł w ciągu trzech ostatnich lat zainkasował 800 tysięcy złotych z tytułu premii. Premie otrzymywał również wiceprezes ds. szkoleniowych Antoni Piechniczek. Premie otrzymywał także Edward Potok, który zajmował się Extranetem. Ten system pozwala zarządzać polskim futbolem na różnych poziomach rozgrywek. Został wprowadzony w kilku wojewódzkich związkach piłki nożnej. Rzecz jasna nie został jednak wprowadzony w regionie łódzkim, w którym rządzi Potok...

Zgadzam się z Dariuszem Tuzimkiem - który w ostatni piątek na łamach "Przeglądu Sportowego" - domagał się, aby nie tworzyć fikcji i aby obecni włodarze związku otrzymywali normalne, regularne pensje. Tylko jak to pogodzić z hasłem Zbigniewa Bońka, że "prezes nie powinien zarabiać"? "Zibi" w czasie kampanii rzucił drugie hasło: "Będę dwa razy lepszym prezesem niż Lato, więc powinienem dwa razy więcej zarabiać". Teraz te dwa hasła jakoś połączy i informację w świat wypuści nowy szef komunikacji w PZPN, Janusz Basałaj. "Ku chwale piłkarskiego środowiska" - jak to jedną z kwestii w "Cafe Futbol" podsumował  Marek Koźmiński. Ku chwale i ku normalności, której tak brakowało za rządów Laty...

Roman Kołtoń - autor jest komentatorem Polsatu Sport

Jeszcze więcej informacji i komentarzy na blogu "...a bramki są dwie" Romana Kołtonia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje