Reklama

Reklama

Lato zachwycony atmosferą w RPA

Zachwycony atmosferą i kibicami wrócił prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Grzegorz Lato z RPA, gdzie od piątku odbywają się piłkarskie mistrzostwa świata. Pochwalił także krytykowane przez niemal wszystkich wuwuzele.

"Tam wychodzi się na ulice i jest jeden wielki huk, ale wuwuzele nie są męczące. Wręcz przeciwnie. Dodają mundialowi afrykańskiego charakteru. Może przeszkadzałoby to w teatrze, ale nie na stadionie. A już na pewno nie piłkarzom. W Europie śpiewamy, tam trąbią i trzeba się do tego przyzwyczaić" - powiedział Lato.

Trzykrotny uczestnik mistrzostw świata (1974, 1978, 1982) przypomniał dawne mecze na Stadionie Śląskim. "Wszyscy powtarzali, że nie lubią tam grać, a my, Polacy uwielbialiśmy. W Chorzowie atmosfera była zawsze niesamowita, porównywana często do diabelskiego kotła - podobnie jest teraz w RPA" - dodał.

Reklama

Zaletą afrykańskiego mundialu jest według niego "brak stylizacji". "W Europie wszystkie imprezy są zaplanowane do najmniejszych szczegółów. Tam nie. Wiele idzie "na żywioł". Kibice są spontaniczni, ludzie otwarci i wszystko może się wydarzyć" - ocenił.

Jedyne w co należy się uzbroić to... cierpliwość. "Tego człowiek się tam uczy. Problemy komunikacyjne są na tyle duże, że trzeba wyjechać przynajmniej trzy godziny przed meczem, by na niego zdążyć. Korki mają po kilka kilometrów, głównie za sprawą VIP-ów, którzy jeżdżą z obstawą policji" - powiedział.

Nawet problem bezpieczeństwa jest według Laty sprawą zbyt wyolbrzymioną. "Wszędzie można dostać w głowę, czy zostać okradzionym. Na warszawskiej Pradze, czy w centrum Londynu, nie ma znaczenia. Jeśli ktoś przyjechał do RPA by kibicować na pewno nic złego mu się nie stanie, ale jeśli ktoś kocha nocne życie i korzysta z uroków do późna otwartych kawiarenek, czy pubów, to sam naraża się na niebezpieczeństwo. Policji jest mnóstwo i można czuć się swobodnie" - uważa prezes PZPN.

Lato w RPA obejrzał dwa spotkania - otwarcia - między RPA a Meksykiem (1-1) oraz Argentyny z Nigerią (1-0). "Stały na wysokim poziomie, ale piękne są niespodzianki, których w tych mistrzostwach nie brakuje. Niesamowici są także kibice. Są wszędzie, ubrani na kolorowo z trąbkami i flagami. Głównie z Afryki, ale nie brakuje też z Europy. Na meczu z Argentyną Latynosi tworzyli naprawdę sporą grupę na trybunach" - dodał.

Prezes PZPN boi się jedynie sytuacji, w której RPA odpadnie przedwcześnie z turnieju. "Gospodarze są pod wielką presją. Są olbrzymie oczekiwania i nikt nawet nie chce słyszeć o tym, że mogliby nie awansować do 1/8 finału, a po remisie z Meksykiem poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko" - uważa.

W 1974 roku w RFN Lato strzelając siedem bramek został królem strzelców. "W RPA wystarczy tych goli pięć, może sześć. Nie wierzę w to, by jakikolwiek mecz zakończył się 7-0, tak jak wtedy nasz z Haiti" - powiedział.

Faworytami turnieju są według niego Argentyna i Brazylia. "Pierwsi już pokazali, że są znakomicie przygotowani. Canarinhos jeszcze trochę brakuje do najwyższej formy, ale będą się rozkręcać. Liczę też na Hiszpanów i Włochów. Mistrzowie świata wprawdzie nie zachwycili z Paragwajem (1-1), ale to dopiero początek" - ocenił.

Czy przywiózł ze sobą wnioski, które przydadzą się przed Euro 2012? "Za wcześnie jeszcze na to. Teraz poleciał do RPA dyrektor turnieju w Polsce Adam Olkowicz z dwoma innymi osobami. Będą wszystko obserwować właśnie pod tym kątem i na pewno wrócą pełni wrażeń i z mnóstwem spostrzeżeń" - podkreślił Lato.

Piłkarskie mistrzostwa świata potrwają w RPA do 11 lipca.

Dowiedz się więcej na temat: piłkarskie | mistrzostwa świata | Grzegorz Lato | lato | RPA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje