Reklama

Reklama

Pacers i Grizzlies obejmują prowadzenie

Koszykarze Indiana Pacers w meczu drugiej rundy play off ligi NBA pokonali we własnej hali New York Knicks 82:71 i w półfinale Konferencji Wschodniej prowadzą 2-1. Liderem gospodarzy w sobotnim spotkaniu był Roy Hibbert, który zdobył 24 pkt i miał 12 zbiórek.

Komplementów 26-letniemu Hibbertowi po meczu nie szczędził trener Pacers Frank Vogel.

Reklama

"To był jego najlepszy występ w play off. Widać było, jak pewność siebie z niego emanuje" - ocenił szkoleniowiec.

Jego podopiecznym udało się całkowicie zneutralizować jeden z największych atutów rywali - rzuty za trzy punkty. Knicks w sobotę zza łuku trafili tylko trzy razy na 11 prób. Drużyna z Indianapolis zaś punktowała w ten sposób dziesięciokrotnie (na 33 próby). Zespół gospodarzy, najlepiej zbierający w lidze, także w tym elemencie przeważał: 53-40.

W sobotę dobrze zaprezentował się również klubowy kolega Hibberta Paul George, który zdobył 14 pkt oraz zanotował 8 zbiórek i tyle samo asyst. W ekipie przyjezdnych wyróżniającą się postacią był z kolei Carmelo Anthony - 21 pkt, pięć zbiórek i asysta, ale nie mógł tego dnia liczyć na wsparcie  innych zawodników z Nowego Jorku.

"Nie wygramy z nikim, jeśli będziemy rzucać 71 punktów" - skwitował rozczarowany Anthony.

Knicks byli bliscy powtórzenia niechlubnego rekordu klubu w zdobyciu najmniejszej liczby punktów w meczu play off, który wynosi 67. Zespół gości jeszcze na niespełna dwie minuty przed końcową syreną miał o jeden mniej.

"W ofensywie nie mieliśmy dziś żadnych argumentów i musimy nad tym się mocno zastanowić" - analizował szkoleniowiec nowojorczyków Mike Woodson.

W sobotni wieczór w jego drużynie po raz pierwszy od dwóch miesięcy pojawił się na parkiecie Amare Stoudemire, który w marcu przeszedł operację prawego kolana.

W Konferencji Zachodniej bliżej awansu do kolejnego etapu zmagań są koszykarze Memphis Grizzlies, którzy wygrali u siebie z Oklahoma City Thunder 87:81. W całej rywalizacji play off prowadzą zaś 2-1.

Najskuteczniejszy w ekipie Grizzlies był Marc Gasol, który trafił 20 pkt, miał dziewięć zbiórek i cztery asysty. Lider Thunder Kevin Durant zdobył 25 pkt, z czego w ostatniej kwarcie tylko dwa. 24-letni zawodnik, który w sezonie zasadniczym rzuty wolne egzekwował ze skutecznością 91 proc., w ostatniej minucie spotkania zmarnował dwie próby.

"To frustrujące, ale nie możemy spuszczać głów. Trzeba wyciągnąć wnioski i poprawić się. Wierzę w naszą drużynę" - podkreślił Durant, który dołożył w sobotę jeszcze 11 zbiórek i pięć asyst.

Następne spotkanie tych ekip odbędzie się w poniedziałek w Memphis.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje