Reklama

Reklama

NBA: Los Angeles Lakers nadal zawodzą

W lidze NBA ósme zwycięstwo z rzędu odnieśli koszykarze Oklahoma City Thunder. W niedzielę we własnej hali pokonali Indiana Pacers 104:93. Siódmej kolejnej porażki doznał natomiast zespół Marcina Gortata. Phoenix Suns przegrało u siebie z Orlando Magic 90:98.

Thunder to zespół słynący z ofensywnej gry, jednak tym razem zwycięstwo zawdzięczają bardzo dobrej obronie w drugiej połowie spotkania. Do przerwy gospodarze prowadzili tylko 57:56, ale w dwóch ostatnich kwartach pozwolili zdobyć rywalom zaledwie 37 punktów.

Reklama

"Byliśmy bardzo cierpliwi w ataku. Nie oddawaliśmy wymuszonych rzutów, a w drugiej połowie skutecznie uprzykrzaliśmy życie przeciwnikom zmuszając ich do pudłowania. Świetnie spisali się też nasi zawodnicy wchodzący z ławki" - powiedział trener Thunder Scott Brooks.

W zwycięskiej ekipie najskuteczniejszy był Kevin Durant - 27 punktów. Rezerwowy Kevin Martin dołożył 24. Wśród Pacers wyróżnił się David West - 24 pkt.

W niedzielę Gortat przebywał na parkiecie 32 minuty i spisał się lepiej niż w poprzednich spotkaniach. Zdobył 12 punktów trafiając sześć z ośmiu rzutów z gry. Miał także sześć zbiórek w obronie, dwie asysty, dwa bloki, stratę i faul. Jego zespół przegrał jednak z powodu słabej postawy w ostatniej kwarcie.

"To bardzo rozczarowująca porażka. Zdecydowanie brakuje nam regularności, a bez niej w tej lidze nie będziesz odnosił zwycięstw. Gramy dobrze przez dwie minuty, a potem koszmarnie przez siedem. Następnie przez kolejne pięć odrabiamy straty, a później znów jest bardzo słabo" - ocenił trener Alvin Gentry.

Ostatni raz tak długa seria kolejnych przegranych zdarzyła się Suns w lutym 2004 roku. Nic dziwnego, że w niedzielę zajęta była tylko połowa miejsc na trybunach.

"Słońca" z bilansem siedmiu zwycięstw i 15 porażek spadli na przedostatnie, 14. miejsce w Konferencji Zachodniej. W środę także u siebie zagrają z Memphis Grizzlies.

Jedyną niepokonaną drużyną na własnym parkiecie pozostaje New York Knicks. Tym razem z pustymi rękami z hali Madison Square Garden wyjechali Denver Nuggets, którzy przegrali 106:112. Nowojorczyków do zwycięstwa poprowadził wracający po kontuzji Carmelo Anthony. W starciu ze swoją byłą drużyną uzyskał 34 pkt. Dla pokonanych 23 zdobył Ty Lawson.

"Myślę, że któregoś dnia Melo będzie się cieszył z mistrzowskiego tytułu. Jest rewelacyjny" - komplementował swojego dawnego podopiecznego trener Nuggets George Karl.

Wciąż nie wiedzie się za to Los Angeles Lakers. Osłabienie brakiem kontuzjowanych Paua Gasola i Steve'a Nasha "Jeziorowcy" przegrali u siebie z Utah Jazz 110:117. Kobe Bryant grał ponad 43 minuty i zapisał na swoim koncie 34 punkty. Wśród "Jazzmanów" prym wiedli Paul Millsap oraz Maurice Williams. Uzyskali odpowiednio 24 i 22 pkt.

Zespół z "Miasta Aniołów" z bilansem 9-12 zajmuje dopiero 11. miejsce w Konferencji Zachodniej. Ekipa z Sal Lake City (12-10) sklasyfikowana jest na szóstej lokacie.

Wyniki niedzielnych meczów ligi NBA:

Los Angeles Clippers - Toronto Raptors           102:83

Brooklyn Nets - Milwaukee Bucks                   88:97

Oklahoma City Thunder - Indiana Pacers           104:93

New York Knicks - Denver Nuggets                 112:106

Phoenix Suns - Orlando Magic                      90:98

Los Angeles Lakers - Utah Jazz                   110:117

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje