Reklama

Reklama

Koszykarze Kings pozostają w Sacramento

Nie doszła do skutku przeprowadzka klubu koszykarskiego Kings z Sacramento do Seattle. Zdecydowała o tym Rada Gubernatorów NBA, kończąc trwające od dwóch lat zakulisowe działania w tej sprawie.

- To nie jest głos przeciwko Seattle, ale za Sacramento - powiedział komisarz ligi David Stern. Właściciele klubów opowiedzieli się za pozostawieniem Kings w stolicy Kalifornii stosunkiem głosów 22:8.

W styczniu bieżącego roku grupa inwestorów z Seattle uzgodniła z właścicielami Sacramento Kings warunki kupna kontrolnego pakietu akcji. Nieoficjalnie mówiono sumie 525 mln dolarów. Transakcja musiała jednak uzyskać aprobatę władz NBA.

Powrót koszykówki do Seattle (w mieście tym rozgrywała swoje mecze drużyna SuperSonics w latach 1967-2008) miał się wiązać z budową nowej hali widowiskowej. Koszt inwestycji, na którą zgodził się burmistrz Mike McGinn, szacowano na 490 milionów dolarów.

O utrzymanie NBA w Sacramento zabiegał z kolei burmistrz Kevin Johnson, w przeszłości słynny koszykarz Phoenix Suns. Atutem miała być... nowa hala za 448 milionów dolarów.

Dowiedz się więcej na temat: NBA | Sacramento Kings | David Stern

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje