Reklama

Reklama

"Łatwiej o medal niż o mandat"

Marek Plawgo (Warszawianka) uważa, że największym problemem dla lekkoatletów, którzy chcą być delegatami na zjazdy sprawozdawczo-wyborcze, jakie odbywają się w okręgowych związkach, jest przebicie się przez tzw. "beton".

"Zmiany w sposobie zarządzania przez władze PZLA są konieczne, o czym mówiłem wcześniej wielokrotnie. Aby nie kończyło się to tylko na słowach, trzeba te sprawy wziąć w swoje ręce. Dlatego m.in. zdecydowałem się wystartować w wyborach okręgowych" - powiedział wicemistrz Europy 2006, brązowy medalista mistrzostw świata 2007 i szósty w olimpijskim finale biegu na 400 m przez płotki.

Reklama

Jak podkreślił, twarzą lekkiej atletyki są zawodnicy, którzy stanowią o sile związku, o sile tej dyscypliny. "Nie wyobrażam sobie, abyśmy nie mieli wpływu na nic, co dzieje się na naszym podwórku. Nie zamierzamy absolutnie rządzić, nie uważamy się za osoby kompetentne, ale chcemy mieć coś do powiedzenia. Do tej pory prawie nikt się z naszymi opiniami nie liczy" - stwierdził Plawgo.

Zawodnik Warszawianki nie przypuszczał, że zostanie delegatem jest trudniejsze od walki na bieżni. "Łatwiej było mi zdobyć medale mistrzostw świata i Europy niż zostać delegatem warszawsko- mazowieckiego związku. A to jeszcze nie koniec tej batalii. 23 listopada powalczę o mandat na zjazd PZLA. Wiem, że czeka mnie ciężka przeprawa, bo krąży już "zalecenie" ciąć zawodników, bo będą mieszać i patrzeć nam na ręce" - powiedział Plawgo.

Dodał w tym temacie, że "prawie ci sami ludzie są wybierani, rączka rączkę myje w załatwianiu swoich tylko spraw, interesów. To jest tak zwany powszechnie "beton" i największym problem jest, by się przez niego przebić. Taka sytuacja zniechęciła niektórych lekkoatletów do walki o mandat, a ci którzy ją zaczęli - już przegrali. Prawdopodobnie zostałem już tylko ja".

Marek Plawgo dodał, że są sprawy, które bolą zawodników, a oni nie mogą nic zrobić. Czasami mają jakiś tam wpływ, jednak nieznaczny.

"Dyskutowaliśmy o tym podczas igrzysk w Pekinie. Z naszej perspektywy wygląda to mizernie. Sprzęt jaki dostajemy jest niezbyt odpowiedni. W najważniejszym momencie padła opieka odnowy biologicznej. PZLA pozbył się dwóch najlepszych naszym zdaniem fizjoterapeutów - Marka Adamskiego i Aleksandra Bieleckiego. Wiele do życzenia pozostawia organizacja obozów szkoleniowych. To zaledwie część z wielu spraw. Nie chcę tylko narzekać, zamierzam coś robić, działać na rzecz poprawy, dlatego podjąłem walkę o mandat delegata" - powiedział Plawgo.

Wybory w klubach i okręgowych związkach poprzedzają zjazd sprawozdawczo-wyborczy PZLA, który odbędzie się w dniach 10-11 stycznia w Spale.

Dowiedz się więcej na temat: beton | medal | Marek Plawgo | mandat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama