Reklama

Reklama

Słaba kondycja koszykówki na Śląsku

W roku 1999 w ekstraklasie koszykarskiej województw śląskie reprezentowały trzy drużyny męskie i jedna żeńska. Obecnie w kobiecej elicie występuje tylko przeżywający problemy finansowe ROW Rybnik. Zespołu panów w tej klasie rozgrywkowej nie ma od 10 lat.

Po koniec ubiegłego wieku kibice w regionie emocjonowali się rywalizacją koszykarzy w Bytomiu, Rudzie Śląskiej i Sosnowcu.

Bytomianie, choć grali w śmierdzącej i przeciekającej hali, wywalczyli w 1996 roku wicemistrzostwo. W tym nieistniejącym już obiekcie niedomagała też instalacja elektryczna i kiedyś spiker zawodów musiał wziąć na siebie również "obowiązki"... zegara. Zespół z Bytomia grał pod szyldem m.in. Ericssona czy Browarów Tyskich.

"Odeszli z naszych klubów sponsorzy, zdobycie kolejnych nie jest łatwe, ale oprócz pieniędzy w sport trzeba włożyć trochę... duszy" - powiedział były wieloletni szef Śląskiego Związku Koszykówki Andrzej Kuczyński.

Reklama

Ostatni mecz ekstraklasy koszykarzy w regionie rozegrany został 1 maja 2002 - Pogoń Ruda Śląska przegrała z Notecią Inowrocław 90:96.

W Sosnowcu w latach 1985 i 1986 świętowano zdobycie przez zawodników miejscowego Zagłębia mistrzostwa Polski. 14 kwietnia 1999 sosnowiczanie w Szczecinie przegrali ostatni, trzeci mecz o utrzymane z PKK Wartą 67:85 i spadli z ekstraklasy.

W Bytomiu elitę pożegnano 25 maja 2001 zwycięstwem z SKK Szczecin 89:70. Gospodarzom ta wygrana nic już jednak nie dawała.

A jeszcze siedem lat wcześniej bytomscy koszykarze byli na tournee w USA, gdzie rozegrali 10 meczów towarzyskich.

W 2010 w Bytomiu oddana została do użytku nowa hala. Stanęła w miejscu tej starej, w której śląska drużyna rozgrywała mecze nie tylko ligowe ale też w europejskich pucharach.

Na zagranicznych parkietach rywalizowała też pod koniec lat 90-tych Pogoń Ruda Śląska. W grudniu 1999 rudzianie u siebie rozgromili izraelski zespół Maccabi Ironi Ramat Gan Ramat 100:68 w 1/16 finału Pucharu Koraca. Publiczość zobaczyła niezwykły popis snajperski zawodników gospodarzy Antoine'a Jouberta (32 punkty) i Andrzeja Pluty (31, w tym 9 "trójek"). Trener gości nie krył zdumienia wynikiem i skutecznością rywali.

Koszykarki z Rybnika w sezonie 1999/2000 pod nazwą Color Cap wywalczyły czwarte miejsce w ekstraklasie, występowały w Pucharze Ronchetti, ale do następnych rozgrywek krajowych już nie przystąpiły w związku z wycofaniem się sponsora.

"Problemem są nie tylko pieniądze. Brakuje nam systemu szkolenia. Treningi z młodzieżą prowadzą nauczyciele dorabiający po swoich lekcjach w szkołach. Otwierane są nowe hale, ale często spotykamy się potem z błaganiami o piłki do treningów w tych obiektach. Słabo układa się współpraca miedzy klubami, a przecież od ludzi bardzo wiele zależy" - powiedział Kuczyński.

Po siedmioletniej przerwie elita koszykarek wróciła do Rybnika, po wywalczeniu awansu przez miejscową drużynę.

Teraz klub znów stoi nad finansową przepaścią. W minioną sobotę rybniczanki wygrały co prawda u siebie z Widzewem Łódź, ale nie wiadomo, co będzie z zespołem dalej.

Zabrakło w tym meczu na ławce trenera ROW-u Kazimierza Mikołajca, który nie chciał po raz drugi przeżywać podobnej sytuacji - 12 wcześniej prowadził bowiem Color Cap. Zawodniczki gospodarzy się popłakały.

"Mimo wszystko jestem optymistą. Wierzę, że wszystko układa się sinusoidalnie. I jeśli teraz jest "dołek", musi nadjeść też czas wznoszenia" - podkreślił Kuczyński.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama