Reklama

Reklama

Wyjątkowe święta Rafała Majki

Rafał Majka ma za sobą fantastyczny rok, a święta Bożego Narodzenia zapowiadają się u niego równie wyjątkowo.

Wielki talent i ciężka praca - skromny chłopak z podkrakowskich Zegartowic wie, czego chce i z żelazną konsekwencją wspina się na szczyt. Przed kilkoma laty podczas treningu wytrzymał tempo najlepszego kolarza świata i zapracował na kontrakt w grupie ze światowej czołówki. Rozwija się pod okiem słynnego Bjarne Riisa i u boku Alberto Contadora, a ostatni sezon był dla niego zdecydowanie najlepszy w karierze.

Reklama

W lipcu jako pierwszy Polak wygrał dwa etapy najsłynniejszego wyścigu kolarskiego Tour de France i zdobył białą koszulkę w czerwone grochy dla "króla gór". O skali sukcesu najlepiej świadczy fakt, że przed nim żaden polski kolarz nie wygrał jakiejkolwiek klasyfikacji w historii "Wielkiej Pętli", a przecież sięga 1903 roku! Fantastyczną formę potwierdził w sierpniu wygrywając Tour de Pologne jako pierwszy Polak od 2003 roku.

Kariera nabrała szybszego tempa, a spore zmiany zaszły też w życiu prywatnym - w październiku ożenił się. Zapowiadają się więc wyjątkowe święta. - Będą troszeczkę inne. Już tak naprawdę w swoim domu i z żoną - przyznał.

Stać przy garnkach jednak nie będzie. Święta czy nie, trenować trzeba. Sam podkreśla, że kolarstwo to nie piłka nożna: - Tutaj nie da się wejść w końcówce, raz dotknąć piłkę i zostać bohaterem.

- Szczerze mówiąc, nie spływają na mnie żadne domowe obowiązki. Tym zajmuje się żona, a ja w wigilię jeszcze trenowałem. Jeżeli w wigilię się pracuje, to cały rok będzie udany - przypomina Rafał Majka i przyznaje, że wolne zafunduje sobie w Boże Narodzenie.

- Jestem zawodnikiem, który chcąc coś osiągnąć, musi na to ciężko zapracować - mówi skromnie. - Nawet jak źle się czuję, to nigdy sobie nie odpuszczam. Zawsze trenuję ostro.

Gdy Rafał mówi o krótkim treningu, ma na myśli trzygodzinny wysiłek. Zawodowy kolarz musi być gotów na nawet ośmiogodzinną harówę. Do tego dochodzi dieta. Przy wzroście 173 cm kończył sezon ważąc 59 kg! Przy świątecznym stole będzie musiał więc bardzo uważać. - Dieta to duże wyrzeczenie, ale po sezonie lubię sobie trochę popuścić. Nie jestem robotem.

Autor: Mirosław Ząbkiewicz

Dowiedz się więcej na temat: Rafał Majka | kolarstwo | Wigilia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje